Teraz jest 24 lis 2020 5:06:47




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 182 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 13  Następna strona
Czytanie książek 
Autor Wiadomość
Post 
Taa, młodzież, wydawałoby się, czyta coraz mniej. Mniej wśród nich zainteresowania ksiązką na papierze, czyżby woleli filmy, gry komputerowe? A jak przychodzi do czytania to z pewnością siegną po kolorowe czasopismo a nie po książkę? Być może. Oczywiście nie zawsze tak jest. Są wyjątki, tak jak wszędzie. Może dzieje się to z braku czasu? Może dla nich ważniejsza jest nauka języka, tenis, spotkanie z przyjaciółmi w pubie? sama nie wiem. MOże szkoda im tego czasu na siedzenie i czytanie (dla mnie to absurd). Ale rzecz jasna zalezy to od człowieka, nie generalizujmy. Są młodzi ludzie, których widzę rano, jadąc autobusem do pracy, którzy z pewnością nie raz spóźnili się do szkoły, zaczytawszy się w książce i nie wysiadłszy na odpowiednim przystanku. Dobrze jest wiedzieć, że nie są to tylko obowiązkowe lektury czytane chybcikiem przed lekcjami. Bywa, że jest to nader poważna klasyka. Ostatnio, na przykład, przysiadłam się do dziewczyny w wieku gimnazjalnym (tak na oko), która zaczytywała się w książce Tomasza Manna "Doktor Faustus". Rozmawiałyśmy na ten temat i od tamtej pory wierzę w polską młodzież, naprawdę. Nie jest źle, są inteligentni, elokwentni, trochę zbuntowani, ale konsekwentni, pragnący być indywidualni i wiedzący czego chcą od życia. Czego często brakuje dorosłym:) Bywa.


23 maja 2008 10:43:00
Użytkownik

Dołączył(a): 29 kwi 2008 22:51:36
Posty: 20
Post 
Dużo słyszy sie o zaniku czytelnictwa w narodzie dlatego zaskoczyła mnie wiadomość ze rok ubiegły był rekordowy pod względem sprzedaży książek, nasz rynek jest wart 2,57 mld zł !!! Większą cześć z tego to oczywiście podręczniki ale mam nadzieje ze ludzie zaczęli tez kupować beletrystykę. Oby rynek ciągle sie rozwijał może narzekanie na czytelnictwo skończy się szybciej niż myślimy.


23 maja 2008 13:57:20
Zobacz profil
Post 
Nie kazdy lubi czytac ksiazki...Kazdy z nas jest inny, totez wiele ludzi posiada inne hobby. Nie tylko ksiazki wplywaja na rozwoj duchowy mlodego czlowieka. Ja sama osobiscie czytam ksiazki, gdyz uwazam to za jedna z najlepszych form relaksu, odciecia sie od problemow codziennosci. Owszem uwazam, ze mlodzi ludzie powinni czytac o wiele wiecej ksiazek, gdyz czytanie ksiazek ma wiele plusow: rozwija wyobraznie, a co najwazniejsze z mojego punktu widzenia ma pozytywny wplyw na pisownie-chodzi mi o ortografie mlodego czlowieka. Ale jestem swiadoma faktu, ze mlodziez nie lubi jak im sie cokolwiek nakazuje.


23 maja 2008 14:26:13
Post 
Mnie najbardziej przeraziło jak jakoś w zeszłym roku przeczytałam, że statystyczny polak czyta jakieś pół książki rocznie. Ja chyba bardzo mocno zawyżam tą statystykę. Niemniej jednak czytanie książek zanika, w dobie czasopism z kolorowymi zdjęciami, czytelnictwo na poziomie młodego człowieka ogranicza się do czytania Bravo gril ,albo Bravo sport w zależności od płci. Pamiętam, że jak miałam 13 lat znalazłam na strychu balladynę słowackiego i nie mogłam się oderwać zanim nie skończyłam. Pytanie brzmi jak zachęcać młodych ludzi do czytania książek nie tylko nowoczesnych, ale np klasyki. O tyle o ile prawie każdemu chłopakowi si-fi wejdzie do głowy, a niejedna dziewczyna będzie chciała się przenieść w cudowny świat bajek, o tyle większość z nim nigdy nie sięgnie sama po trylogię, makbeta, czy inne Dziady. Mając matkę polonistkę wiem coś o tym, jak ciężko jest pracować z klasą 30 osobową i próbowa przerabiać książki gzie w klasie średnio 5-7 osób przeczytało lekturę.


23 maja 2008 16:07:00
Użytkownik

Dołączył(a): 17 lip 2007 14:30:50
Posty: 22
Post 
Przerażające jest to jak Polacy mało czytają. Alw w głównej mierze wynika to z naszych przyzwyczajeń jeśli w dzieciństwie nie czyta sie dzieciom i ni zachęca ich by same sięgały po książki to czego się spodziewać w przyszłości. Obecnie większość lektur jest zekranizwoana to lepiej oglądnąć film lub przeczytać 20 stronicowe streszczeni niż męczyć
się nad książką, która ma sto lub dwieście stron, gdy w tym czasie można pograć na komputerze lub oglądać telewizję. Tak, że nie ma się co dziwić, że tak niechętnie młodzież sięga po książki.


28 maja 2008 6:10:21
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 27 maja 2008 11:05:11
Posty: 34
Post 
Żeby spojrzeć z innej strony, załóżmy że wszyscy Polacy zaczną czytać książki. Co się stanie? Książek na polskim rynku braknie. Więc zacznie się pisać nowe, a ponieważ apetyt na rynku będzie wzrastał wraz z liczbą ludności polski, na pisarzach będzie się wywierało nacisk aby pisali więcej, szybciej, szybciej i więcej. Nie trzeba dodawać że wraz z uruchomieniem na masową skale produkcji nowych książek dla zaspokojenia rynku ogólny poziom pisarstwa spadnie do poziomu owego społeczeństwa do którego będzie większość adresowana. Czy my naprawdę chcemy aby wszyscy zaczęli czytać książki? Dla mnie odpowiedź nie jest wcale oczywista!

_________________
Pozdrówko!


28 maja 2008 15:21:41
Zobacz profil
Post 
tu się nie zgodzę. Ta wizja jest jakaś tragiczna, żeby nie powiedzieć tragikomiczna. Oczywiste jest to, że nie wszyscy zaczną czytać książki, jest to po prostu niemożliwe, bo zawsze znajdą się tacy co a) będą p[racoholikami i choćby chcieli to nie będą mieli czasu na książki b) rodzice którzy ograniczą swoje czytanie to rzadkiego czytania dzieciom do poduszki c) dzieciaki, którym poza lekturami obowiązkowymi najzwyczajniej w świecie nie będzie chciało się czytać.

Książek na polskim rynku nie braknie, rok rocznie ten rynek osiąga większe obroty, już nie pamiętam na jakim portalu całkiem niedawno było podsumowanie tego ile warty obecnie jest polski rynek książkowy. Po kolejne pisarzy jest tyle, że z pewnością starczy ich dla każdego, a niektórzy z nich w ciągu swojej dotychczasowej twórcczości nie obniżali swoich lotów. Poza tym w tej chwili jest tyle książek, że poszerzanie rynku można ograniczyć do wznawiania pewnych wydawnictw.

I tak chciałabym, żeby wszyscy zaczęli czytać książki. Boże jakbym chciała, wtedy mogłabym z każdym człowiekiem na ulicy porozmawiać o czymś wazniejszym niż pogoda, ostatnie newsy w tvn, albo o sporcie. Wzrósłby poziom ogólnego słownictwa, i zatarłyby się granice kulturowe między ludźmi. Życzę sobie, i wszystkim, żebyśmy doczekali się momentu, że wszyscy będą chętnie czytali książki. Perspektywa braku książek jakoś mnie nie przeraża biorąc pod uwagę to ile ciekawych i dobrych książek można znaleźć z drugiej ręki. Przepraszam z góry za cynizm, ale jestem wielką zwolenniczką dawania książek każdemu kto wykazuje choć odrobinę dobreh woli.


28 maja 2008 17:44:18
Pocketbook Killer
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2007 20:07:55
Posty: 1513
Lokalizacja: Toruń
eCzytnik: Kindle 3 WiFi
Post 
Cytuj:

Żeby spojrzeć z innej strony, załóżmy że wszyscy Polacy zaczną czytać książki. Co się stanie? Książek na polskim rynku braknie. Więc zacznie się pisać nowe, a ponieważ apetyt na rynku będzie wzrastał wraz z liczbą ludności polski, na pisarzach będzie się wywierało nacisk aby pisali więcej, szybciej, szybciej i więcej. Nie trzeba dodawać że wraz z uruchomieniem na masową skale produkcji nowych książek dla zaspokojenia rynku ogólny poziom pisarstwa spadnie do poziomu owego społeczeństwa do którego będzie większość adresowana

Ja nie chcę nic mówić ale ten proces już trwa od kilku lat, o czym pisał swego czasu bodajże Dukaj w jednym z numerów NF . Wydaje się coraz więcej literatury fantastycznej i jest ona co raz niższych lotów. Zamiast wydawać coś oryginalnego tworzy się śmieszne powieści humorystyczne bo to się najlepiej obecnie sprzedaje. Problem w tym, że te powieści absolutnie nic nie wnoszą do gatunku, a zatem do literatury jako-takiej. Powiedziałbym, że wręcz uwsteczniają rynek z jego klientami. Najlepszym przykładem jest tutaj Fabryka Słów, która na 10 książek wydaje 8 średnich, 1 dobrą i 1 bardzo dobrą. Że rzucę tu tylko nazwiskami M. Wójtowicz, M. Kozak, R. Pawlaka czy M. Wrońskiego - nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że piszą oni literaturę ambitną... Nie chcę tutaj odsądzać od czci i deprecjonować ich talentu ale moim zdaniem proporcje fantastyki wyższych i niższych lotów zostały poważnie zachwiane i to jest bardzo niekorzystne dla przeciętnego czytelnika. Co gorsza, FS zaczęła teraz ściągać średnich pisarzy zza granicy, a to już jest w ogóle tragedia - uważam, że wielu pisarzy na takim poziomie mamy już w kraju, tyle tylko, że nie odkrytych. Cóż, dobrze, że nie przedrukowują jeszcze cykli FR czy DL / Warcraft - zajmuje się tym jedno wydawnictwo i starczy.

Tak więc - owszem - Polacy czytają więcej książek, ale jakie to są książki...

_________________
"A co zrobiłeś najodważniejszego w swoim życiu?
Splunął na drogę krwawą flegmą. Wstałem dziś rano, odparł."

//Cormac McCarthy - Droga


30 maja 2008 14:59:16
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 27 maja 2008 11:05:11
Posty: 34
Post 
aneta.zarod napisał(a):
I tak chciałabym, żeby wszyscy zaczęli czytać książki. Boże jakbym chciała, wtedy mogłabym z każdym człowiekiem na ulicy porozmawiać o czymś wazniejszym niż pogoda, ostatnie newsy w tvn, albo o sporcie. Wzrósłby poziom ogólnego słownictwa, i zatarłyby się granice kulturowe między ludźmi. Życzę sobie, i wszystkim, żebyśmy doczekali się momentu, że wszyscy będą chętnie czytali książki. Perspektywa braku książek jakoś mnie nie przeraża biorąc pod uwagę to ile ciekawych i dobrych książek można znaleźć z drugiej ręki. Przepraszam z góry za cynizm, ale jestem wielką zwolenniczką dawania książek każdemu kto wykazuje choć odrobinę dobreh woli.


Oczywiście założenie że wszyscy nagle zaczną czytać książki jest niemożliwością ale najlepiej ukazuje problem "chińskich" masówek. Zresztą taką samą niemożliwością jest to że nagle zaczniesz mieć mase wspólnytch tematów do rozmowy, bo nie sądze aby przeciętny polak czytał "wysoką, głęboką i ambitną" literaturte, która będzie dla niego zbyt trudna. Wydawnictwa są tworami rynku i przez ten rynek są one kreowane. Nie będą one drukowały książek, które powinno się czytać bo są one opiniotwórcze, rozwijające, zmuszające do autorefleksji, tylko książki, które są popularne. Popularne czyli łatwe, lekkie, szybkie w czytaniu, napisane językiem "ulicy", bo nikt nie ma czasu na refleksje przy czytaniu.

~Kellhus napisał(a):
Ja nie chcę nic mówić


Czemu nie chcesz niczego powiedzieć? :P

Cytuj:
ale ten proces już trwa od kilku lat, o czym pisał swego czasu bodajże Dukaj w jednym z numerów NF . Wydaje się coraz więcej literatury fantastycznej i jest ona co raz niższych lotów. Zamiast wydawać coś oryginalnego tworzy się śmieszne powieści humorystyczne bo to się najlepiej obecnie sprzedaje. Problem w tym, że te powieści absolutnie nic nie wnoszą do gatunku, a zatem do literatury jako-takiej. Powiedziałbym, że wręcz uwsteczniają rynek z jego klientami. Najlepszym przykładem jest tutaj Fabryka Słów, która na 10 książek wydaje 8 średnich, 1 dobrą i 1 bardzo dobrą. Że rzucę tu tylko nazwiskami M. Wójtowicz, M. Kozak, R. Pawlaka czy M. Wrońskiego - nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że piszą oni literaturę ambitną...


Moim zdaniem proces degradacji literatury rozpoczął się dawien dawno. Już na przełomie XVIII i XIX wieku wraz z opracowaniem produkcji papieru z miazgi drzewnej oraz linotypy (linodruku?). Spowodowało to drastyczny spadk w kosztach produkcji papieru (Czego nawiasem mówiąc nie widać bo obecnych cenach?!) pojawiły się czasopisma i książki "groszowe" gesto czytane przez masy i przedewszystkim pisane dla tych mas. Cały ten proces doprowadzi do rozwarstwienia na ksiażki dla "ludu" i książki dla "ludzi" co chyba nikomu nie przyniesie korzyści. No może przyniesie właścicielom wydawnictw ...

_________________
Pozdrówko!


30 maja 2008 19:00:41
Zobacz profil
Post 
W naszych czasach, w czasach komputerow telefonow i wysokiego poziomu rozrywki wszelakiego rodzaju, czytanie ksiazek przez mlodziez maleje. Jest wiele osob ktore lubia czytac ale powoli staja sie mniejszoscia. Mysle ze to czesciowo wina szkoly. Polowa lektur jest nudnych, nie moze zaciekawic dzisiejszej mlodziezy. Wedlug mnie powinno sie zmienic kanon lektur. Ksiazki takie jak dzieci z bulerbyn, Chlopcy z placu broni, maly ksiaze (podtsawowka i gim), z LO to np potem, moga zostac. Ale niektore to powinno sie wyrzucic pomimo ich przeslania. Nadal pamietam jak sie meczylem z "Syzyfowe prace". Latwo zauwazyc tez coraz wiecej osob z wadami dotyczacymi ksiazek i pisania. Mysle ze czytanie ma wplyw na dyslejce i dysortografie. Aby ksiazki znow byly w modzie trzeba mlodziez zaciekawic, a nie dawac ksiazki sprzed 100 lat bo one nie sa ciekawe i tylko uprzedzaja ludzi do czytania.


30 maja 2008 20:03:18
Użytkownik

Dołączył(a): 27 maja 2008 11:05:11
Posty: 34
Post 
kylo1303 napisał(a):
Mysle ze czytanie ma wplyw na dyslejce i dysortografie. Aby ksiazki znow byly w modzie trzeba mlodziez zaciekawic, a nie dawac ksiazki sprzed 100 lat bo one nie sa ciekawe i tylko uprzedzaja ludzi do czytania.


Od niedawna obserwuje się wręcz gigantyczny wzrost liczby dysgrafików i dyslektyków. I to wcale nie jest spowodowane brakiem czytania wśród polaków! Tylko faktem wprowadzenia ogromnych ulg dla owych "ułomnych" dzieciaków. Doskonale pamietam jak były testy to WIĘKSZOŚĆ kolegów specjalnie popełniała masy błędów żeby dostać skierowanie i kolejny raz zrobić z siebie debila lub wręczyć białą koperte logopedzie. Dla mnie 3/4 wszystkich zaświadczeń jakie zostały wydane są kpiną z tej "choroby". Ja jestem dyslektykiem i dysgrafikiem, to cholernie utrudnia życie i po prostu szlak mie bierze jak widze takich "dysCwaniaczków" dzięki którym większośc ludzi myśli że czegoś jak dyslekcja po prostu nie ma! Że to tylko świstek dla bogatych dzieciaków żeby jeszcze mniej się uczyły.
Poza tym czy uważasz że książki takie jak "Frankenstein" są przestarzałe nieadekwatne?

_________________
Pozdrówko!


31 maja 2008 21:42:42
Zobacz profil
Post 
Ostatecznie każdy chyba wybiera sobie takie formy spędzania wolnego czasu jakie mu najbardziej odpowiadają. Jedni uprawiają sport, inni oglądają telewizję. Dla mnie ważną rzeczą jest żeby spróbować najpierw wszystkiego, a dopiero potem wydawać opinie. Sama czytam dużo różnych, książek (również fantastyki, kiedy mam ochotę). Za sporem nie przepadam, chociaż naprawdę się starałam polubić (pasuje mi tylko pływanie), a telewizora w domu nie mam więc nie oglądam. Ale sama podjęłam mniej lub bardziej świadomie, takie decyzje. Denerwuje mnie fakt, że znajomi którzy nie czytają, pytani o powód, odpowiadają, że jak mieli 7 lat to nie podobała im się Akademia Pana Kleksa i nie lubią czytać.
Niestety poziom czytanych książek też dostosowujemy do naszych możliwości i chęci. Do niektórych książek trzeba dorosnąć. Czasami nie dorastamy do nich nigdy i zmuszanie do ich czytania mija się celem.
Poza tym wydaje mi się że większość lektur szkolnych nie była wybierana pod względem podobania się. Miały one obrazować kulturę, zainteresowania i głuwne trendy w literaturze pszczególnych epok. Ostatecznie to też kawałek wiedzy jaką mają zdopyć młodzi ludzie. I według mnie włączanie do kanonu lektór Harego Potera czy Hobbita to lekkie nieporozumienie. Może jest dopuszczale w szkole podstawowej ale nie potem.


01 cze 2008 1:33:54
Post 
Tak, dzieci nie czytają książek. Z tego co zauważyłem prowadzi to chyba do odmóżdżenia, wtórnego debilizmu i ogólnie braku samodzielnego myślenia. Swego czasu miałem okazję poznać to na żywym organizmie. Miałem praktyki w szkole na studiach w roli nauczyciela historii. Zero rozumienia jakiegokolwiek tekstu. Po 3 krotnym przeczytaniu tekstu i tak nie bardzo dzieciaczki wiedziały o co chodzi. Na szczęście mam to za sobą i nauczycielem nigdy nie będę. Winny jest także w dużym stopniu jednak nasz system edukacji.


01 cze 2008 19:12:01
Użytkownik

Dołączył(a): 30 maja 2008 16:36:45
Posty: 26
Lokalizacja: BiaÂłystok City
Post 
Cytuj:
kurak napisał
Od niedawna obserwuje się wręcz gigantyczny wzrost liczby dysgrafików i dyslektyków

Kurak ty tu mylisz pojęcia dysgrafia są to zaburzenia w pisaniu polegające na nieczytelnym stylu pisma, i raczej nie jest to spowodowane brakiem czytania. Osobiście jednak zauważyłem, że w mojej klasie osoby które czytają coś więcej niż jakąś lekturę, a i to raczej rzadko można policzyć na palcach jednej ręki.

_________________
,,Przyjaźń to coś więcej niż talent. Więcej niż władza. Prawie równa się rodzinie. Nigdy o tym nie zapominaj.''


03 cze 2008 20:16:17
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 27 maja 2008 11:05:11
Posty: 34
Post 
Ja nie myle pojęć. Mam stwierdzoną dysgrafie (nawiasem i dyslekcje) na maturze wręcz kaligrafowałem moje pismo żeby ktokolwiek mógł sie odczytać. I racja może nie ma to wiele spulnego z czytaniem ale moim skromnym zdaniem jak ktoś więcej czyta to więcej i piszę. Bo ma oczym i jak pisać. A jak ktoś więcej pisze to i nie ma dysgrafi ... ja czywiście jestem zbyt leniwy i pisze wszystko na komputerze, jak zapewne większość dysgrafików pielęgnując mą ułomność. Ale nadal myśle że brak chęci czytania książek nie jest ani jedyną ani główną przyczyną wzrostu dyslektyków i dysortografów.

_________________
Pozdrówko!


03 cze 2008 22:55:05
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 182 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 13  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do: