Teraz jest 27 paź 2020 5:27:05




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
Moja Opowieść 
Autor Wiadomość
Użytkownik

Dołączył(a): 11 lut 2010 23:16:33
Posty: 2
Post Moja Opowieść
…Za palisadą stali łucznicy, strzelając z cisowych łuków, a przed nią falanga, zabijając tych, którzy nie zostali zastrzeleni… Rzymscy jeźdźcy spadali z koni, ugodzeni strzałami i oszczepami Galów, piechota znikała z powierzchni ziemi wpadając w pułapki… Galia po raz kolejny zwyciężała najeźdźców. Nienawiść, chęć zemsty za braci, pragnienie wolności… Wszystko to dodawało sił Galom. Jedna z wiosek- Mandoria- wciąż opierała się rzymskiemu najeźdźcy.
Po kolejnej wybranej bitwie, w wiosce odbyła się uczta. Mnóstwo wina, dziczyzny i sera. Wojownicy świętowali zwycięstwo. Po kilku godzinach, wszyscy byli pijani i- jeden po drugim- padali bez świadomości. Niestety Rzymski szpieg był w wiosce. Zdrajca, gdyż był to Gal. Przez białego gołębia wysłał Cezarowi wiadomość, że Galowie są bezbronni. Po kilku minutach, Azalix- bo tak nazywał się szpieg- zobaczył powracającego gołębia. Złapał go, po czym przeczytał krótki list od Cezara:
„Świetnie! Cezar cię wynagrodzi…”
Po przeczytaniu listu Azalix wspiął się na pobliski dąb. Usiadł na gałęzi, gładząc po głowie gołębia. Czy to ma sens? Zadawał sobie pytanie. W końcu Galowie to moi bracia…
Zawahał się przez chwilę, jednak słysząc tętent kopyt, zapewne rzymskich jeźdźców, zeskoczył zręcznie z gałęzi, co spotkało się z dezaprobatą gołębia, który zakłapał dziobem i odleciał. Azalix podszedł do galijskiego wodza- Dantagotixa- obudził go o powiedział:
-Wodzu! Rzymianie będą tu lada chwila! Trzeba uciekać!
Wódz zdawał się przez chwilę nie kontaktować, jednak po chwili głośno czknął i przemówił:
-Trzeba…Hep! Obudzić innych…Hep!
-Tak wodzu, szybko!- odparł wciąż wahając się czy dobrze robi Azalix.
Podchodzili kolejno do wojowników i budzili ich. Wszyscy biegli do domów, budzić rodziny oraz zabierając broń, jedzenie, i co tylko się dało.
Po kilku minutach, gdy tętent kopyt stawał się wyraźny, Azalix i Dantagotix stanęli przed zataczającym się i wymiotującym tłumem Galów.
-Nasz brat…Hep! Azalix, ostrzegł nas…Hep!- zaczął wódz jednak przerwał mu Azalix:
-Szybko, bracia! Uciekajmy! Nie czas na rozmowy!
Wyszli tylnymi wrotami, które prowadziły do lasu, a następnie w góry. Gdy uszli kilkadziesiąt metrów i ostatni Galowie zniknęli w lesie, Azalix dosłyszał wyraźnie, trzask bramy, uderzonej taranem, a potem przerażający, drżący z wściekłości głos Cezara.
Gdy dotarli do góry Hinauf Nest, Azalix obrócił się w tył. Stracił wszelkie wątpliwości. Teraz, gdy ujrzał płonącą Mandorię był pewny, że dobrze zrobił ratując braci…

Proszę o komentarze i oceny...


11 lut 2010 23:19:40
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 15 mar 2008 19:46:33
Posty: 191
Post Re: Moja Opowieść
Szczerze mówiąc to jest to według mnie namiastka, albo raczej streszczenie opowiadania. Przyznam, że miejscami jest ono barwne, ale nic poza tym. Zauważyłem drobne literówki (np.,jest:wybranej bitwie, powinno być:wygranej bitwie) oraz stylistyczne (tych jest zdecydowanie więcej). Skróty myślowe zastosowane przez Ciebie spowodowały, że opowiadanie jest trywialne, pozbawione jakby głębszego sensu; szpieg, zbyt szybko "powrócił" ze ścieżki zdrady.
Sam temat na pewno jest obiecujący, ale należałoby go zdecydowanie bardziej rozwinąć, przez rozbudowanie chociażby opisów walki, uczty czy scenerii.


17 mar 2010 13:52:54
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron