Teraz jest 24 lis 2020 0:27:03




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Ceryn 
Autor Wiadomość
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lip 2007 10:14:08
Posty: 152
Post Ceryn
Zerknij sobie za okienko, widzisz tam słoneczny dzionek, czy może ciemną nockę? Pamiętaj, ze czytanie w zbyt słabym świetle, może źle wpłynąć na Twoje przyszłe problemy z oczami, a ja bym nie chciał, aby moje opowiadanko, było jednym z ostatnich które przeczytasz, z taką łatwością i bez bólu głowy. Prawdę mówiąc nie chce tego, ani mój pracodawca a tym bardziej ja. A wiec jeśli zabierasz się do czytania późną porą, przyda się dobra lampka, zabawę z latarką, raczej bym odradzał, choć zawsze to dobra zabawa.
Ładnie zaczynam nową robotę, zamiast się ładnie przywitać, to od razu pouczam, i marudzę. A przecież nie za to mi płacą. A tak na marginesie, to sam często obrywałem za czytanie w zbyt ciemnym świetle, ale na czas zaprzestałem tych praktyk
A wiec, nazywam się CERYN, nazwiska nie podaje, bo kiedyś, szukały mnie pewne niezbyt uprzejme istotki, patrząc na nich chyba nikt raczej nie użył by zwrotu istotki, nawet niezbyt uprzejme, są dość słabym określeniem, przy nich w ogóle za dużo się nie opłaca mówić. Jak już o nich mówię, to dam wam następna radę, nigdy, ale to nigdy, nie zabierajcie garnka z pieniędzmi który jest na końcu tęczy. Tak bajki są prawdziwe, na końcu tęczy zawsze jest kociołek ze złotem. Ale nikt mnie nie uprzedził, że te pieniądze zawsze mają już właścicieli. Dla mnie Kociołek to też był łasy kąsek, ale później było dużo zabawy z właścicielami, nawet tłumaczenia i oddanie kociołka z cała kasą, mogło tam może brakować kilku monet, ale skąd mogłem wiedzieć, że mają wszystko dokładnie policzone. Wreszcie po dość długiej zabawie, bardzo podobnej do chowanego, jakoś ich zgubiłem, nie chcę, aby przez tą robotę trafili do mnie. Niestety są strasznie pamiętliwi, i chyba dalej mnie szukają.
Imię już znacie, czego jeszcze chcielibyście się dowiedzieć, no chyba najważniejsze jest to, czemu w ogóle zawracam wam głowę, nie wspominając o moim marudzeniu. Jest taka sprawa, że potrzeba mi trochę kasy, zgadnijcie na co? Nie mam po prostu zamiaru cały czas uciekać i się chować. Dość długo szukałem roboty. U nas też o nią dość ciężko. Na szczęście ciotka załatwiła mi prace. Praca sama w sobie jest dość specyficzna, na początku musiałem przejść małe szkolenie, z wszystkich zajęć które mieliśmy, „INTERWENCJA” była najgorsza. Nazwa przedmiotu jest sama w sobie myląca. Pokazywali nam zawsze jakąś historię, mieliśmy ją spisywać, a zrazem z boku robić notatki w czym byśmy pomogli. Komentarz prowadzącego był zawsze taki sam:
- Nie życzę sobie żadnych notatek o poprawianiu czegokolwiek, wy macie tylko opisywać, a my musimy wam wybić cała chęć pomocy bohaterom historii.
Przedmiot wszystkim sprawiał duży problem. Przecież każdy jak może chce pomóc, niestety nie w tej robocie.
Po zdanych egzaminach, przydzielają Ci człowieka, z którym masz pracować. On jedna nie ma najmniejszego pojęcia o tym, że pracownik naszego wydziału go obserwuje i spisuje jego historię. Każdy z was, może w tej chwili pracować z którymś z moich kumpli. A jeśli tak jest, to jesteście naprawdę szczęściarzami. Następnym etapem jest otrzymanie danych. Są one bardzo skąpe, bo składają się na nie Imię, Nazwisko oraz adres zamieszkania danego osobnika. Najważniejszą informacją jest jednak od kiedy masz zacząć prace. Szukasz osobnika, i żyjesz razem z nim i wszystko, co robisz to opisywanie jego życia. Niestety nie jest powiedziane ile to ma trwać. Może się skończyć po godzinie, oznacza to, ze w godzinie ktoś przeżyje najciekawsze chwile w życiu. Dla pracownika to dobra fucha, godzinka roboty i koniec. Ale jak się zastanowicie, to dla człowieka oznacza, że najciekawsze rzecz w zyciu warta opisania to godzina z jego życia, nie jest to zbyt wesołe. Z drugiej strony, może to trwać tygodnie, miesiące, a nawet lata. Dla pracownika to już dość duży problem, w przeciwieństwie do człowieka. Jak już wcześniej powiedziałem, każdy z was może mieć taki cień nad sobą, który opisuje wasze życie. Niestety, nie wszyscy maja życie które może być ciekawe dla inny, a o to w tym chodzi. Nie macie się jednak czym martwić, jak już chwyciliście to opowiadanie, to na pewno jest nad wami ktoś taki jak ja. Zdarza się jednak, że historia jednego życia, dla jednych jest ciekawa a dla innych nie. Mój kuzyn, Simox, właśnie jego mama załatwiła mi pracę, zaczął niedawno opisywać życie zawodowego szachisty, dla mnie ta sprawa w ogóle nie jest ciekawa, wciąż się zastanawiam, co tak ciekawego może się wydarzyć? Jak tylko ta sprawa się skończy, on poinformuje Mnie, a ja przekaże wam tą wiadomość. Może ten ktoś wreszcie powie „Szach Mat”. Muszą być jednak tacy zapaleńcy szachów, którzy lubią takie historię, bo inaczej Simox, nie dostał by tej roboty.
Zdarzają się też zabawne historie. Ciotka, pracowała ostatnio z jakimś zielonym Stworem. Chyba był Ogrem, który był jak cebula i miał śmieszne przygody z jednym gadającym osłem. Wiem na pewno, że nieźle jej to wyszło, możliwe, że widzieliście jej historię. Dalej jest dość popularna, teraz Ciocia znowu pracuje, ale teraz są dwa duże Ogry. Tez chciał bym mieć szczęście i trafić na coś ciekawego, nie marze nawet o tym, aby aby ma historia była tak popularna jak Ciotki.
Ja właśnie zmierzam do roboty. Nad głową mam teraz gwiazdeczkami rozświetlone niebo i księżyc w pełni, a jedna z otaczających go gwiazdek, pewnie te sami gwiazdeczki świecą nad Twoją głową. Gdyby nie robota, która mnie czeka, przystanął bym na chwile aby się rozkoszować tym widokiem, podobny będzie dopiero za miesiąc. Jest jednak i druga strona medalu, dokładnie miesiąc temu podczas pełni wieczór nie skończył się dla mnie zbyt miło. Spędziłem tamten wieczór z moją była dziewczyna. Spacerowaliśmy przytuleni do siebie. Księżyc świecił wtedy tylko dla nas, a wieczór był o wiele cieplejszy, zapowiadała się wspaniała randka, teraz wiem jak bardzo się myliłem. Zaczęło się całkiem niewinnie, zaproponowała jedynie krótki postój. Trochę było mi to nie na rękę, bo cały wieczór miałem zaplanowany co do minuty. Naprawdę się postarałem, wynająłem stolik w restauracji, o nazwie „Podniebna”, stolik na pięknej chmurce, jedzenie miało być pierwsza klasa, miał być nawet grajek.
Stwierdziła, że musimy poważnie porozmawiać, teraz już wiem, ze rozmowy zaczynające się od słowa „poważnie” zazwyczaj są nieciekawe. Dodatkowo ton jej głosu nie był zbyt wesoły, brzmiał jak wyrok.
-Ile już jesteśmy razem? – pytanie samo w sobie wydało mi się dziwne, bo nie dalej jak wczoraj mieliśmy rocznice, z okazji której dostała piękny bukiet, składający się z różnego rodzaju kwiatów, specjalnie dobranych.
-Czyżby kwiaty Ci się nie spodobały, że tak szybko zapomniałaś o naszej rocznicy?
-Kwiaty były cudowne, chce to usłyszeć od Ciebie. Ile już jesteśmy razem?-
-Rok, najwspanialszy rok i jeden dzien.-
-Kochasz mnie?-
-Czemu właśnie dziś zadajesz tak oczywiste pytania? Chcesz się pewnie upewnić, czy z dnia na dzień nie zapomnę o Tobie. Przecież doskonale wiesz, ze Cię Kocham- odpowiedziałem, i chciałem się przytulić, zdziwiła mnie jednak, nie pozwalając tego zrobić.
-Ale jak bardzo, jakie jest to uczucie którym mnie darzysz?- to naprawdę były dziwne pytania.
-Zabrzmi to jak banał, ale będę Cię kochał tak długo jak będzie grac Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, do końce świata i jeden dzień dłużej. Kocham Cię tak bardzo, ze mej miłości wystarczyło do obdarowania wszystkich ludzi na ziemi, kocham Cię tak bardzo, że energia która w mnie drzemie wystarczyła by na zasilenie jednego układu słonecznego, jeśli nie dwóch. Kocham Cię- tu urwałem swoją wypowiedz, ponieważ się rozpłakała. W pierwszej chwili ucieszyłem się, sądząc, że się wzruszyła tym co powiedziałem. Nawet nie wiecie jak się myliłem. Ale o tym zaraz.
Nie mogła opanować łez, chciałem jej jakoś pomóc, ale nie mogłem. Był to straszny widok w taki piękny wieczór. Nie mogłem patrzeć jak płacze. Już oczy robiły mi się całe czerwone i miałem zacząć płakać razem z nią, gdy nagle wydusiła z siebie słowa:
-Nie, nie płacz. Nie masz powodu, aby płakać. Ty nigdy nie powinieneś płakać. Jesteś za dobry, byłeś zbyt dobry dla mnie, a ja Cię tak oszukiwałam. Przepraszam, ale nigdy tak naprawdę Cię nie Kochałam, okłamywałam sama siebie, a co najgorsze Ciebie. Miałam nadzieję, że poczuję cos więcej do Ciebie, bo naprawdę na to zasługujesz. Niestety nic się nie wydarzyło w moim sercu. Już chyba się nigdy nie wydarzy, a więcej nie mogę Cię tak krzywdzić, wiem ze im dłużej będę to ciągnąc tym gorzej dla nas obojga. – łzy nadal leciały po policzkach
-Nie będę płakał, zrób jednak dla mnie jedno-
-Słucham, postaram się to uczynić-odruchowo wytarła wierzchem dłoni oczy
-Ty również nie płacz, nie miej wyrzutów, że mnie oszukiwałaś. Było to najwspanialsze oszustwo skierowane w moją stronę. Ten rok, zawsze będą w mojej pamięci, jako najmilsze chwile, jak również i Ty. Mimo wszystko dziękuję CI za wspaniały czas spędzony razem. Przykro mi, że tak to się kończy. Nie chcę jednak abyśmy rozstawali się w gniewie.- Jak Tylko wypowiedziałem te słowa, przytuliła się do mnie, staliśmy tak przytuleni przez dłuższą chwile. Nie był to jednak uścisk, jaki panował przez ten rok, był to uścisk, pary przyjaciół, którzy żegnali się na całe życie.
Co najdziwniejsze, nie byłem na nią zły. Przyjąłem te informacje z zadziwiającym spokojem. Widziałem jak ona przezywała to, co zrobiła i jak mnie oszukała. Ona jednak nie mniej cierpiała z tego powodu. Od tej rozmowy, straciłem z nią jakikolwiek kontakt. Ale musze przyznać, że była wyjątkowa.
Nie uważasz, pięknie się rozstaliśmy......
Lubię Bajki z dobrym zakończeniem, szkoda że to tylko Bajki. Ta bajka o rozstaniu też mi się bardzo podoba, tylko mi nie mówcie, że uwierzyliście. Jeśli tak, oznacza to, że albo jesteś kobieta, albo kimś kto mało w życiu przeżył. Ta bajka miała troszkę inne zakończenie. Żadnych łez, ona chyba nie była by w stanie łzy wycisnąć, powiedziała, że kocha całkiem innego, a ja byłem zwykła zabawką. Chciała o nim nie myśleć, ponieważ musiał wyjechać na rok, a jej nie chciało się siedzieć w domu, i niestety wtedy musiałem ją spotkać i się zadłużyć po uszy. A zakończyła tą farsę teraz, ponieważ jej były wrócił i ja nie jestem jej do niczego potrzebny. Po prostu się obróciła się i sobie poszła. Nie wiem ile tam stałem, ale chyba dość długo. Przez chwilę chciałem iść do tej restauracji na cos na ząb i na gardło, ale postanowiłem, ze przez żadną Panią, nie będę się dołował. Doszedłem dość szybko do dobrych wniosków. To po prostu nie była ta na którą czekam.
Ale dość tych smutasów, znowu opowiadam nie na temat na który powinienem. Niestety musicie się przyzwyczaić.
Lepiej jak już zacznę szukać tego mieszkania do mojej roboty, zanim zacznę się "rozpływać".
Na bloku na pewno miało być takie wielkie Graffiti, dokładnie to pamiętam ze zdjęci. Co tam było napisane? Słoński, Siarski….. wiem Sikorski. Dobry początek, ale niestety jak widzę, wszędzie jest podpis SIKORSKI, z ta tylko różnicą, że ma dopisane "ul". Trochę to bezsensu, ale widać, że go tu lubią i szanują, bo nie ma prawie nic więcej nabazgranego na tych blokach.. Ale nie jestem tu po to, aby polemizować, co te człeki piszą sobie na ścianach. Ciekawe, kim on jest na tym osiedlu, gdybym znalazł chwilkę czasu chętnie bym go poznał. Mam jednak większy problem. Chyba musze zacząć sobie robić notatki, gdzie i kiedy mam się zjawić, bo później się gubię. No a właśnie teraz się zgubiłem, nie mam pojęcia gdzie jest to mieszkanie. Niestety nie mam innego wyjścia jak skontaktować się z Cnirpem. Tłumacze już od razu kim on jest. W każdym biurze są ludzie którzy siedzą za biurkiem i pilnują aby wszystko było ok., a jak u kogoś występuje jakiś problem, on ma służyć pomocą. Niestety nie darzymy się zbytnią sympatią. Przecież nikt nie może mieć samych przyjaciół. A Cnirp chyba ich wcale nie ma.
Wiec jak już postanowiłem się go prosić o pomoc, nie pozostaje mi nic innego jak się tylko połączyć. Człeki używają komórek do rozmów na odległość, my wykorzystujemy to co jest wokół. W skrócie wygląda to tak jak bym oglądał telewizor, nawet tworzy się taka sama ramka. Po prostu się połączę i jak najszybciej to załatwię.
No i w końcu pojawił się.
- Witam Pana Cetyna, z jakim znowu problemem do mnie pan przychodzi, bo chyba nie po to aby powiedzieć Dzień Dobry - mówił to z takim ironicznym uśmiechem, że gdyby nie ta praca uderzyłbym go.
-Cnirp bez udawanej uprzejmości, wiesz, że tego nie lubię. Zapomniałem wziąć po prostu notesu z adresem tego mieszkania, gdzie teraz mam robotę. -
- Zapomniałeś? A mi się wydawało, że masz się za geniusz i nigdy nie robiłeś notatek -
- Nie ważne, czy zapomniałem, czy w ogóle miałem, potrzebny mi ten adres jak najszybciej, bo nie chce się spóźnić. Czy mógłbyś się pośpieszyć? - coraz bardziej denerwowała mnie rozmowa z nim, a i tak długo wytrzymywałem.
-Adres już mam. Nie wiem dlaczego ale byłem pewien, że się po niego zgłosisz. Aby go otrzymać, musisz powiedzieć tylko czarodziejskie słowo -
- Cnirp, czyś Ty zbaraniał, to nie te czasy, aby bawić się magią. –
- Nie mówię o magii, chcę usłyszeć od Ciebie zwyczajne, ładne PROSZĘ, tylko tyle -
- Jeszcze, czego, co ja jestem, czemu mam słuchać wszystkiego, o co poprosisz??
-Nie, no tego wymaga chyba kultura, nie uczyli Cię tego, oj nie ładnie, nie ładnie, nie przykładałeś się do lekcji Ceryn, a więc żegnam, próbuj samemu znaleźć to mieszkanie PAPA - już chciał rozproszyć to okienko.
-No dobra Cnirp, jak trzeba to trzeba. Proszę Cię bardzo o adres tego mieszkania - powiedziałem to, z myślą, że już za chwilkę, rozwalę w drobny mak to okienko i jego obraz zniknie.
- I co tak bardzo bolało. Proszę bardzo oto adres, polecam się na przyszłość.- no i zniknął. Całe szczęście. Bo jeszcze parę zdań z jego strony i musiałbym mu zrobić krzywdę.
No dobra, udajmy już się na robotę. Bo i tak zmarnowałem mnóstwo czasu na bzdury.
Ooooo to tamte okienka. Ładnie, ładnie, plastikowe, niby tak dobre i coraz częściej zakładane, a ja ich tak nie lubię. One przecie, nie maja żadnej nawet najmniejszej szpary, oczywiście jak są dobrze założone. Nie chcę, nie lubię tego przechodzenia przez ścianę. Przecie, to jest okropne uczucie, a do tego jeśli trafisz, na metalowy pręt, to masz problemy, ze wzrokiem. Ale przecież, nie mogę, czekać do rana, aż łaskawie otworzą mi okno, i mnie wpuszczą, nie muszę też czekać, na ich zaproszenie. A wiec zróbmy to szybko…. 3…2……1……aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. No i jestem po drugiej stronie. Ale nie było aż tak źle jak ostatnio, gdy nie mogłem, cały się wyrwać, i musiałem wzywać wsparcie.
A wiec to tu ma się zacząć to wszystko. W życiu tego chłopaka, dzisiejszej nocy mają się rozpocząć rzeczy, które zmienią jego dotychczasowe życie.. No, ale patrząc na tę różową tapetę z miśkami dochodzę do wniosku, że małe tapetowanie, znacząco wpłynęłoby na jego samopoczucie. I tu znowu notatki, wysuwają się na prowadzenie. Może i znalazłem odpowiedni pokój, ale naprawdę nie pamiętam, co takiego miało się wydarzyć. Pokoik nie wydaje się duży, więc może sobie przypomnę. O, ładne akwarium z rybeczkami na szafce stoi. Jakaś rybka właśnie podpływa do przedniej szybki, no i……..i….i no i nic, macha tylko tą swą gęba, w tę i we wtem. Chyba jednak nie trafiłem. Ale co to, półkę niżej, jakiś misiek otworzył oczka, całkiem czerwone, to chyba on, to jego szukałem, no pewnie właśnie zaczął machać uszkami. Zaczynam słyszeć jakieś dźwięki. Wydają mi się dziwnie znajome, nie podoba mi się to za bardzo. Kurcze, ale mam dziś pecha, na brzuchu ma zegarek, a te dźwięki to po prostu wybijanie północy. Załamka na całego, ja się chyba do tej roboty nie nadaję.
No chwila, coś mi tu jednak nie gra. To przecież miał być starszy chłopak. Ja tu nie chcę nie być tolerancyjny, ale jeśli on jest dojrzały to różowe ściany to drobna przesada. Może i będę nie grzeczny twierdząc, że albo jego rodzice mają coś z głową, albo on nie jest do końca sprawny na umyśle wybierając taką kolorystykę. Od tego trzeba było zacząć wizytę w tym pokoju, od sprawdzenia, kto jest otulony kołdrą. Znowu buła, w łóżku jest malutki chłopiec. Ja Cię sunę, to przecie nie ten pokój, to miało być po drugiej stronie. Teraz jednak, skorzystam normalnie z drzwi.
Teraz to już na pewno dobrze trafiłem, jeśli nie rzucam to zajęcie. No, to się nazywa pokoik, pasująca tapeta, komputerek na biurku, kilka książek porozwalanych. Widzę, że trafiłem tu w ostatniej chwili, bo co się zaczęło, mała wiązka światłą, podała na ławę, a zaraz obok w stole pojawiła się dziurka, z której powiało gorącym powietrzem. Dokładnie w tej samej chwili z sufitu spadł mały aniołek, a to dziwak, nawet nie próbował zacząć machać skrzydełkami. Za to z dziurki, wyszła całkiem nieźle wyglądająca diablica, i zrobiła to z gracją. Widać, że Aniołek to fajtłapa, bo spadając tak mu się skrzydełka ułożyły, ze zboczył z kursu wyznaczanego przez światło i uderzył w diablice. Ona ze zdenerwowania odepchnęła go z całej siły, nie chciała jednak odpuścić, i na dokładkę kopnęła go w pięty.
-Łeeeeeeeee Diablica mnie bije!- Jęknął tylko z bólu mały Aniołek
Zastanawiacie, się pewnie, co w pokoju chłopaka, niby dojrzałego, robią te dwa dziwne ludziki. Już wam tłumacze. BO jak tylko ich zobaczyłem wszystko sobie przypomniałem. Jak również to, że byłem na tyle nie miły, że nawet się nie przywitałem. Tylko zacząłem od mówienia o swej historii. A wiec, nazywam się CERYN, nazwiska nie podaje, bo kiedyś, szukali mnie pewni niezbyt uprzejmi ludzie i nie chcę, aby przez taka głupotę mnie znaleźli. No imię podałem, czego jeszcze chcielibyście się dowiedzieć, no chyba najważniejsze jest to, czemu wam w ogóle zawracam głowę. Jest taka sprawa, że potrzeba mi trochę kasy, a w związku polecili mi ta pracę. Polega ona na tym, że na początku wybierasz sobie zdjęcie człowieka, z którym chcesz pracować, oczywiście on nawet nie wie o twoim istnieniu. Wtedy otrzymujesz trochę danych, będę wiedział, że mam je sobie następnym razem zapisać. Szukasz osobnika, i przez pewien okres, żyjesz razem z nim i wszystko, co robisz to opisywanie jego, życia. Nie wyobrażajcie sobie, ze każdy ma takiego gościa od papierkowej roboty. Przydzielają ich tylko tym, którzy, jak to powiedzieć…. po prostu, w których życiu zdarzy się coś ciekawego, albo w najbliższym ich otoczeniu. Nie zawsze jest jednak ciekawie, mój kuzyn ostatnio pracował z zawodowym szachistą, do tej pory zastanawiam się, co takiego ciekawego się wydarzyło? Ale bywają też zabawne historie. Ciotka, która zaproponowała mi tą robotę, pracowała ostatnio z jakimś zielonym Stworem, chyba był osłem, tak, był zielonym osłem i dużo jadł cebuli, ale do końca pewien nie jestem. Wiem na pewno, że nieźle jej to wyszło, ja też powinienem trafić na taką Historię. No to może zacznę wreszcie ją opowiadać, a przestanę się nad sobą użalać.
Do chłopaczka wrócimy później. Może najpierw zajmiemy się tymi dwoma bijącymi się "stworkami" u niego na stole. Od kogo mam zacząć. Jej historia chyba będzie milsza dla uszu no, więc zostawię ją sobie na deser :. Najpierw zajmiemy się sprawą Ciamajdy Aniołka. Wystarczy dobrze się skupić i "psztryknąć", a będę mógł przenieść się w obrane miejsce, czyli NIEBO.
Z tym "psztrykaniem" trzeba bardzo uważać. Prawdę mówiąc każdy może używać go do podróży w ciekawe miejsca w sobie samemu obranym czasie. Ale niestety nad wszystkich sprawuje pieczęć WIP, czyli Wielka Inspekcja Psztrykania. Każdy chcący się tak poruszać, musi mieć zezwolenie. Ja na szczęcie takie dostałem na wstępie. Bez niego moja historia była by nie pełna. Jednak każdego sprawdzają i nie można podróżować gdzie tylko by się chciało 9. Jest jednak pewna szansa dla marzycieli. Pracują tam stworzenia, które czasami bardzo narzekają na zarobki, kto nie narzeka. Od czasu do czasu zdarzają się krótkie strajki WIP-ów. W tym czasie podróżowanie jest możliwe wszędzie i przez każdego. Nikomu jednak, nie chcę się przez cały czas "psztrykać" w nadziei na strajk pracowników. Słyszałem jednak o przypadkach przypadkowych "psztryknięć". Nie skończyły się one jednak dobrze dla "Psztrykających". Wozar, tak miał na imię przypadkowy "Psztrykający". Zażyczył on sobie cofnąć się w czasie o kilkaset lat, i chciał znaleźć się w Ameryce Południowej. Oczywiście jego życzenie zostało spełnione. Niestety WIP w tym czasie przerwał strajk i powrócił do pracy. A oni nie sprawdzają dogłębnie, co się działo w czasie ich nieobecności. Niestety Wozar pozostał w dżungli ładnych parę lat, dożył tylko 40 lat bo zjadł go tygrys.
No dobra, wybieram niebo i chcę się tam znaleźć dziś rano, miejmy nadzieję, że nie za wcześnie na odwiedziny. No i "PSZTRYKAMY"……………………………………………………………


10 lis 2007 21:15:20
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron