Teraz jest 22 sie 2018 4:36:17




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Teatr absurdu 
Autor Wiadomość
Post Teatr absurdu
Polecam gorąco do poczytania dramaty z tzw. Teatru absurdu. Beckett, Ionesco, Genet i nasz Witkacy i Mrożek. Pozornie bezsensowna i absurdalna fabuła, pozorny brak logiki i konsekwencji tworzą niesamowity nastrój, gdzie czytelnik czuje się jak w jakieś pułapce i cieszy się w duchu, że to bohater jest w to wszystko uwikłany, a nie on sam. Wszystkie wydarzenia, bohaterowie, miejsca dają jednak do myślenia i nasuwają skojarzenia z rzeczywistymi sytuacjami i autentycznymi postaciami, jakie mijamy na ulicy albo i we własnym domu. Tak więc jak dla mnie teatr absurdu nie jest tylko fikcją literacką, a raczej niekiedy ponurą diagnozą otaczającej rzeczywistości. Na szczęście daje też wytrych jak się z tego wszystkiego wydostać.


27 mar 2008 12:56:40
Użytkownik

Dołączył(a): 27 mar 2008 21:33:30
Posty: 41
Post Re: Teatr absurdu
borka napisał(a):
bezsensowna i absurdalna fabuła, pozorny brak logiki i konsekwencji


no wlasnie to jest w tym najgorsze. przecietny czytelnik bez pomocy doswiadczonego polonisty nie jest w stanie domyslec sie co autor chcial nam przekazac. moim zdaniem te lektury sa zbyt ambitne jak na szkole srednia (nawet na poziom rozszerzony) aczkolwiek przyjemnie sie to czyta bo jest tu spora dawka humoru slownego i sytuacyjnego


28 mar 2008 0:04:51
Zobacz profil
Post 
no właśnie o to chodzi, żeby obśmiać absurdy codzienności! to jest jedyny sposób, żeby sie nie dać w to wszystko uwikłać. Być może to wymagająca lektura, ale jeśli ktoś poświęci choć chwilę, żeby się zastanowić nad tym co czyta, a nie gnać byle do ostatniej kartki, to jest w stanie sam, bez pomocy żadnego polonisty wyłapać, a może lepiej tu pasuje wyczuć, odkryć zakamuflowane życiowe sytuacje i osoby. A jak dla mnie warto.


28 mar 2008 12:26:51
Post Teatr
Cytuj:
przecietny czytelnik bez pomocy doswiadczonego polonisty nie jest w stanie domyslec sie co autor chcial nam przekazac


Ci doświadczeni poloniści nie są jakimiś nadludźmi i też skadś swoją wiedzę posiedli. Poza tym, autor powiedzial to, co powiedzial i nie potrzebny mu adwokat w osobie pana lub pani z dyplomem. Dzielo broni się samo.
Dyskusje w stylu : " Co nam Verlain chcial przez to powiedzieć" są nie tylko prymitywne, ale i zniechęcające. Twórcy tej klasy co Gombrowicz pisali to, co chcieli napisać.
Nie sądzę również, że są to pozycje niewskazane w szkolach średnich. To prawda, bardziej wymagające, ale przez to ciekawsze dla ucznia, który chce samemy do czegoś dojść i samemu pomyśleć, nie zdając się na gotową interpretację.


28 mar 2008 16:34:05
Post 
zdecydowanie dramaty teatru absurdu powinny być czytane w szkołach! podejrzewam, że gdyby w liceum nikt mi nie powiedział o Jonesco czy Witkacym i gdyby nie dał choć małej próbki ich twórczości, sama pewnie nigdy bym do nich nie dotarła. Szczególnie, że współcześnie już rzadko kiedy mówi się o nich szerzej. Faktem jest też że miałam duże szczęście do nauczycieli, którzy nie pytali co autor miał na myśli, ale pozwalali odbierać dzieła na własny, może trochę naiwny i niedojrzały jeszcze sposób. Ale dzęki temu do dziś chętnie sięgam po literaturę piękną i nie odstrasza mnie słowo kanon :)


29 mar 2008 9:41:41
Post 
Trzeba w tym kontekscie zastanowic sie np. nad nowymi pomyslami rzadu Kanady. Zgodnie z wytycznymi historia swiata ma byc tam przedmiotem fakultatywnym w szkolach. Uczen samemu bedzie sobie mogl wybrac czy chce sie tego uczyc, czy moze wybrac wycieczki piesze. Piekna perspektywa, prawda? Wyrosna ludzie, ktorzy nie beda mieli kompletnie pojecia o swiecie, o historii, o swoich wlasnych uwarunkowanich politycznych. Bo ilu z nich, z wlasnej, nieprzymuszonej woli siegnie po opasle tomiska opowiadajace o rzeczach nieciekawych, gdy wlasnie wychodzi nowa gra na Wii?
Ladnie wpisuje sie w to pomysl specjalizacji polskich liceow. Tylko pierwsze klasa bedzie ogolna, potem uczniowie maja zdecydowac sami czego sie chca uczyc. No bo przeciez po co takiemu humaniscie matematyka, a po co scislowcowi polski. Prosta sprawa. A kiedys chcielismy miec wyksztalcone spoleczenstwo.


29 mar 2008 11:48:44
Użytkownik

Dołączył(a): 27 mar 2008 21:33:30
Posty: 41
Post 
xsion napisał(a):
Ladnie wpisuje sie w to pomysl specjalizacji polskich liceow. Tylko pierwsze klasa bedzie ogolna, potem uczniowie maja zdecydowac sami czego sie chca uczyc. No bo przeciez po co takiemu humaniscie matematyka, a po co scislowcowi polski. Prosta sprawa. A kiedys chcielismy miec wyksztalcone spoleczenstwo..

w takim razie to juz nie powinno sie nazywac liceum, tylko studium licealne lub jakos tak

a wracajac do watku o teatrze absurdu to uwazam ze takie lektury na poziomie liceum sa zbyt ambitne. przykladowo czytajac Tango Mrozka nie mialem zielonego pojecia ze jest tu poruszony poruszony problem wladzy i autor parodiuje tu romantyczny monolog. faktycznie moze i nie jestem jakos wybitnie uzdolniony humanistycznie ale zwykle bylo tak ze czytajac lekture udawalo mi sie odczytac to co jest najwazniejsze


29 mar 2008 21:01:11
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 15 mar 2008 18:21:22
Posty: 20
Post 
Prawda jest taka, że liceum to dla większości ludzi często jedyna i ostatnia szansa na zetknięcie się z tego typu utworami. I dlatego TRZEBA je omawiać, chociażby po to żeby ludzie wiedzieli o ich istnieniu i mieli pewne pojęcie "z czym to się je". Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że są to zbyt ambitne teksty (jak również z nieco zawoalowaną tezą, która się pojawiła w niektórych wypowiedziach, a z której wynikałoby że nie ma sensu podejmować się ambitnych wyzwań, którym ciężko będzie sprostać).
"Tango" Mrożka czytałam z zachwytem, tym większym, że odkrywałam coś dla mnie zupełnie nowego. Uważam, że jest to świetny utwór, w którym humor i absurd odgrywają rolę nie tylko "rozrywkową", lecz pozwalają dostrzec istotne problemy. Przy okazji czyniąc to w przystępny sposób;) Wydaje mi się, że wielkość utworów można by mierzyć tym, jak bardzo zapadają w pamięć. Ja "Tango" na pewno zapamiętam:)


26 kwi 2008 15:57:27
Zobacz profil
Post 
Zgadzam się z aine-5, że utworów z kręgu "teatru absurdu" nie należy omijać, uznając je za zbyt trudne. Teatr absurdu, podobnie jak sama kategoria estetyczna, jaką jest absurd, stanowi artystyczną reakcję na chaos współczesnego świata, "świata bez Boga" lub ewentualnie świata oczekującego dopiero na Boga ("Czekając na Godota" Becketta). Stąd też obecność w utworach tego nurtu groteskowo zdeformowanego świata, irracjonalnie zachowujących się bohaterów, języka, który - pozbawiony logiki - staje się nieadekwatny wobec akcji. To wszystko służy jednak poszukiwaniu sensu ludzkiej egzystencji. A czymże innym są, a przynajmniej być powinny, lekcje literatury (czy też języka polskiego, co na jedno w zasadzie wychodzi, bo gramatyki w szkołach nadal jak na lekarstwo), jak nie poszukiwaniem - za pomocą dzieł literackich - sensu ludzkiego życia???


11 maja 2008 15:01:24
Post 
Cytuj:
przeciętny czytelnik bez pomocy doświadczonego polonisty nie jest w stanie domyśleć sie co autor chciał nam przekazać


Nie powiedziałabym. Moja nauczycielka języka polskiego, dosyć młoda kobieta, postanowiła z nami omówić jedną ze sztuk Eugene Ionesco- ,,Łysą śpiewaczkę''. Nie będę rozpisywać się na temat genialności tego dzieła, bo sądzę, że nie mieści się ona w jakichkolwiek jej granicach. W każdym razie, moim kolegom i koleżankom z klasy niezbyt trudno przyszło przeanalizowanie fragmentu tej ''antysztuki'' i zredagowanie notatki. Chyba pierwszy raz na lekcji wszyscy byli aktywni i zaciekawieni ;] Reasumując- myślę, że po prostu trzeba chęci, skupienia i trochę wyobraźni, by zrozumiec o co chodziło autorowi.


28 maja 2008 19:21:24
Post teatr absudu
Ja właśnie ukończyłam szkołę średnią, i właśnie w trzeciej klasie LO zetknęłam się z twórczością Witkacego i Mrożka. ,,Szewcy" Witkacego na pewno sprawiają czytelnikowi pewne problemy i rzeczywiście tu nieoceniona jest pomoc polonisty. Szczerze powiedziawszy po lekturze tego dramatu stwierdziłam iż nie jest to odpowiednia literatura dla mnie. Doceniłam jednak zalety teatru absurdu po przeczytaniu ,,Tanga". Oczarowałam się niezwykłym humorem, wyśmiewaniem absurdów i dosyć nieoczekiwanym rozwiązaniem. Polecam!!!


07 cze 2008 18:21:44
Użytkownik

Dołączył(a): 29 mar 2008 23:30:55
Posty: 54
Post 
A mi jakoś nie pasuje domyślanie się "co autor miał na myśli", mało tego, zupełnie mnie to nie obchodzi. Albo przesłanie do mnie dociera, albo nie, zastanawianie się nad treścią jest pochodną tegoż dotarcia. Bardzo mi się podobały sztuki Mrożka, Witkacy już tak na mnie nie działa. Może rzeczywiście to kwestia polonistów, bo do tych jakoś szczęścia nie miałam. Poza tym, sztuka nie jest dla mnie do czytania, sztuki się ogląda:).


30 sty 2009 0:15:22
Zobacz profil
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2008 15:24:38
Posty: 65
Lokalizacja: piąty wymiar
Post 
Mrożek mi jakoś kompletnie nie pasuje, do tzw. nurtu teatru absurdu, chociaż jest do niego zaliczany. Wg. mnie, jego twórczość jest lekka i przejrzysta (w prosty choć satyryczny sposób odniesiona do tego co nas otacza), w przeciwieństwie do twórczości Witkacego, Gombrowicza czy Herberta których równie bardzo, co Mrożka cenię i lubię.

btw. ktoś zapomniał o Pinterze, a przecież jest on zaliczany do tzw. czołówki nurtu...


Ela napisał(a):
Może rzeczywiście to kwestia polonistów, bo do tych jakoś szczęścia nie miałam.


Jest to kwestia odbioru, a nie polonisty. Polonista może Ci wytłumaczyć, w czym "rzecz" jeżeli chodzi o dany utwór. Nie nauczy Cię jednak, samodzielnie myśleć, kojarzyć, wyczuć i odnieść się do danego utworu, bądź autora.
Zresztą to co dla niektórych, jest literaturą ciekawą, dla innych być nie musi. Nikt nie powiedział, że wszyscy mają się tym pasjonować i rozumieć, bądź chociaż próbować zrozumieć.

Ela napisał(a):
Poza tym, sztuka nie jest dla mnie do czytania, sztuki się ogląda:).


Nie zgodzę się z Tobą. Równie dobrze (jak nie dużo lepiej), owe sztuki się czyta.
Teatr bywa nadinterpretacją, tak jak poloniści ;)


30 sty 2009 20:31:08
Zobacz profil
Post 
lille napisał(a):
Jest to kwestia odbioru, a nie polonisty. Polonista może Ci wytłumaczyć, w czym "rzecz" jeżeli chodzi o dany utwór. Nie nauczy Cię jednak, samodzielnie myśleć, kojarzyć, wyczuć i odnieść się do danego utworu, bądź autora.


Nie mogę się z Tobą zgodzić. Dobry pedagog (polonista) nauczy i myśleć samodzielnie i kochać literaturę. Mój potrafił.
Co innego z Mrożkiem. To rzeczywiście nie bardzo teatr absurdu.

A Gombrowicza nauczyła mnie kochać moja polonistka 8)


31 sty 2009 10:34:55
Użytkownik

Dołączył(a): 29 mar 2008 23:30:55
Posty: 54
Post 
lille napisał(a):
Jest to kwestia odbioru, a nie polonisty. Polonista może Ci wytłumaczyć, w czym "rzecz" jeżeli chodzi o dany utwór. Nie nauczy Cię jednak, samodzielnie myśleć, kojarzyć, wyczuć i odnieść się do danego utworu, bądź autora.


Nie zgodzę się z Tobą. Nauczyciel jest tym, który pobudza do myślenia bądź do bezmyślności. Jest pierwszą wskazówką i pokazuje drogę. Moi poloniści przyczynili się do tego, że lektury wspominam ze wstrętem, niewiele z nich odważyłam się przeczytać później, a czytam naprawdę sporo. Dobry polonista zachęca do samodzielnej analizy i wyciągania wniosków, kiepski będzie wymagał trafienia w jego własne zdanie.
Jeśli Mrożek to nie teatr absurdu, to jak zakwalifikujesz chociażby "Wesele w Atomicach"?


01 lut 2009 1:45:19
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do: