Teraz jest 29 lis 2020 16:11:03




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
Wspomnienia ze Lwowa 2 
Autor Wiadomość
Post Wspomnienia ze Lwowa 2
Drugi niewierny Tomasz.


Drugiego „niewiernego Tomasza” spotkałem parę lat później, latem 1959 r. Zajmowałem się wówczas (nawiasem mówiąc z synem „pierwszego niewiernego Tomasza”, moim serdecznym, szkolnym kolegą) piękną sprawą, mianowicie znakarstwem w Oddziale Ziemi Kłodzkiej Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Polegało to na wyznaczaniu w terenie nowych, lub renowacją starych szlaków turystycznych. Wspaniałe zajęcie, za które jeszcze nieźle płacono!
Podczas tych wędrówek trafiliśmy do schroniska PTTK „Na Iglicznej” koło Międzygórza, w masywie Śnieżnika. Założyliśmy tam swoją bazę, bo w okolicy krzyżowało się kilka ważnych szlaków, na których mieliśmy pracować. W schronisku powitał nas jowialnie sam kierownik, z którego pięknego „bałaku” można było bez trudu wywnioskować skąd pochodzi. Zaraz zadeklarowałem się, że też jestem lwowiakiem, zapytawszy, dowiedziałem się, że mój rozmówca zamieszkiwał na Kleparowie, pochwaliłem się, że ja również i zacząłem wspominki w stylu „a pamięta Pan?”. Na to mój rozmówca, wziąwszy się pod boki i zmrużywszy kpiąco oczy zapytał tubalnym głosem: „Ta co ty miglanc możysz pamiętać zy Lwowa? Chiba swoje piluchy! Nu, może nocnik, jak był ładni pumaluwany!” Pomyślałem, że „mi jasna krew zaleji”. Siedzące przy stoliku panienki zachichotały, a „Pan Kierownik” miał bardzo zadowoloną z siebie minę. Zdenerwowany, zacząłem go przekonywać, że dużo pamiętam, wymieniałem ulice, kościoły, budowle, co mój rozmówca nie mniej kpiąco skwitował: „Naczytałeś si synek książyk. Tera wszyscy zy Lwowa, a jak si dobrzy pospytasz, to si ukazuji, że tatuńcio trzy dni musiał wołami do Lwowa wiść worek kukurydzy, żeby sprzedać na Krakidałach, na mamałygi!” Panienki w kącie już śmiały się w głos! Pomyślałem, że muszę memu rozmówcy przypomnieć coś, o czym bym rzeczywiście nie mógł w jakiejś książce przeczytać. I przypomniałem sobie!
Nie pamiętam, w którym roku, chyba już w 1944, a może jeszcze w 1943, doszło na Kleparowie do dosyć poważnej katastrofy kolejowej. Na wysokim wiadukcie nad ulicą Kleparowską zderzyły się dwa pociągi, jadący ze Wschodu pociąg sanitarny z rannymi Niemcami, z towarowym, wiozącym na Wschód mąkę. Zderzenie musiało być potężne, bo wagony pospadały z nasypu na obydwie strony, z tym, że pociąg towarowy poleciał na stronę południową, bliżej śródmieścia. Wagony rozbiły się doszczętnie, rozrzucając swoją zawartość na dość dużej przestrzeni. Żelazne pozostałości leżały jeszcze wzdłuż torów w chwili naszego wyjazdu ze Lwowa, w końcu czerwca 1946 roku, bo drewniane, dawno zostały spalone, pod kleparowskimi „fajerkami”. Ponieważ mąka była bardzo łakomym towarem w wygłodzonym zawsze Lwowie, na jej zbieranie zbiegł się cały Kleparów. Niemcy nie zabraniali, bo mąka była w papierowych workach, przeważnie po katastrofie podartych, zresztą mieli dosyć zajęcia ze swoimi, drugi raz rannymi. Byłem i ja tam z babcią, ale na cały worek nie trafiliśmy. Nazbieraliśmy tylko mocno zanieczyszczonej, ale i tak się przydała na samogon, który pędził nasz sąsiad w piwnicy.
I właśnie o tym wydarzeniu przypomniałem swojemu nieufnemu rozmówcy. Na początku zaniemówił! Potem rozłożył szeroko ramiona i wykrzyknął: „Nu tak byłu, ja sam zachapałym nimało tyj mąki, nu prawdziwe lwoski dziecku, jak Boga kocham!” Na koniec odebrał nam klucz od jakiejś klitki na poddaszu, którą nam w międzyczasie przydzielił, i dał nam klucz od reprezentacyjnego pokoju na pierwszym piętrze, z werandą biegnącą wzdłuż całego schroniska. Całkiem niedaleko miały swój pokój panienki, które z początku tak niemiłosiernie się ze mnie podśmiewały.
Ponownie do tego schroniska trafiłem dopiero gdzieś pod koniec lat sześćdziesiątych. Ale o dawnym kierowniku nikt już nic nie potrafił mi powiedzieć.


12 cze 2008 11:55:30
Użytkownik

Dołączył(a): 15 mar 2008 19:46:33
Posty: 191
Post Re: Wspomnienia ze Lwowa 2
Przeczytałem obydwie części Wspomnień... i uważam, że to wielki talent umieć tak właśnie opowiadać. Dlaczego? Ponieważ tych czystych wspomnień ze Lwowa jest naprawdę jak na lekarstwo. Są niejako wplecione w główny wątek wspomnień zdecydowanie młodszych i wydawać by się mogło, totalnie nieciekawych. Ale ja wręcz zobaczyłem opisywane schronisko wraz z jego kierownikiem zaciągającym lwowską gwarą-jeśli można to tak nazwać. Podobnie z tą katastrofą kolejową i zbieraniem mąki, a całość przeczytałem z wielkim zainteresowaniem. Nie zwracałem uwagi na ortografię i interpunkcję. Być może, są jakieś niedociągnięcia, ale efekt całościowy naprawdę mnie pozytywnie zaskoczył.
Przypomniała mi się taka opowieść mojej mamy z czasów średniej szkoły. W klasie mieli naprawdę utalentowanego i zdolnego kolegę, który jednak nie przywiązywał większej uwagi do posiadania zeszytów, czy książek. Pewnego razu na lekcji polskiego został wskazany do przeczytania pracy domowej, którą było wypracowanie na dosyć obszerny temat (niestety nie pamiętam). Chłopak wziął jakiś zeszyt i zaczął czytać, prawie całą lekcję. Było to na tyle składne i ciekawe, że wszyscy słuchali w skupieniu, łącznie z nauczycielką, przewracał kartka za kartką. Kiedy skończył, wszyscy odetchnęli, bo nie zostało czasu na zapytanie jeszcze kogoś, a za chwilkę miał być dzwonek na przerwę. Nauczycielka poprosiła aby podszedł do biurka z zeszytem, ponieważ chce wstawić mu ocenę, wówczas tylko piątkę. Ku jej zdziwieniu chłopak podał zeszyt z czystymi stronami. Na pytanie: A gdzie masz to wypracowanie, chłopak odpowiedział: W głowie, wymyślałem wszystko na bieżąco.
Wracając do tematu, myślę, że pojawią się następne części Wspomnień ze Lwowa. Będę gorliwym czytelnikiem.


30 cze 2009 12:10:37
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do: