Teraz jest 05 gru 2020 13:55:42




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Alkaria - amatorska powieść fantasy 
Autor Wiadomość
Użytkownik

Dołączył(a): 02 cze 2012 22:28:30
Posty: 8
Post Alkaria - amatorska powieść fantasy
Witam wszystkich kochających czytać. Chciałam zaprezentować swoją powieść pod tytułem Alkaria


http://www.alkaria.net.pl


Krótki opis:

Alkaria to pełna przygód opowieść z dziedziny fantastyki o pokonywaniu zła i lęków, również tych, które skrywamy w głębi duszy. Odpowiada też na pytanie, czym tak naprawdę jest miłość oraz udowadnia, że owo uczucie może być silniejsze niż wszechwładna śmierć.


Fragment książki:

Po kilku dniach, których właściwie nie liczyłam, dotarliśmy do celu. Pod nami rozpościerały się wysokie, strome góry z grubą warstwą śniegu zalęgającą na wierzchołkach. Strzeliste stożki zdawały się wskazywać niebo, dziwnie uformowane klify skalne przypominały łuki triumfalne przystosowane wielkością jakby dla olbrzyma, a potężne, wsparte na kolumnach wapienne mosty, łączyły nieprzetarte szlaki stromizny. Góry miały dziwnie czerwonawy odcień, gdzieniegdzie ceglasty lub spiżowy, co w kontraście z białym puchem tłoczącym się na ostrych graniach tworzyło wspaniałe wrażenia wizualne.
Pośród nich, niczym majestatycznie potężny Bóg, piął się ku chmurom czynny wulkan. Musiał mieć kilka tysięcy metrów wysokości, gdyż swoim cieniem zdołał okryć niemal całe rozległe góry. Podobnie jak w ich przypadku, jego barwa wahała się w granicach purpury lub koloru starej rdzy. Z krateru buchała lawa, która spływając, zastygała niemal natychmiast na pokarbowanej stożkowatości, tworząc naturalne dzieła sztuki, których nawet ludzka ręka nie potrafiłaby przywołać. Zastygła magma formowała różnokształtne bruzdy, fałdy i wzory, na których niczym śnieg osiadał szary popiół, posypując je tym pyłem zniszczenia. Kłębiasty dym unosił się ku górze i łącząc z puchowymi chmurami, zastygał w nieruchomym tańcu bieli i szarości.
Mimo obecnego wybuchu, nie rozlegał się głośny dźwięk erupcji, a nam najwyraźniej nie groziło niebezpieczeństwo, gdyż Akala zaniżyła swój lot, jakby z pewną dozą niechęci. Przytłumione dudnienie tego szaleństwa natury zdawało się dobiegać zza skalnej ściany, a porywisty wiatr rozwiewał gęsty dym, jakby robił nam miejsce do przelotu. Pomyślałam, że mimo swojej wiedzy o złowrogich wulkanach, ten najwyraźniej nie zagraża, a odwieczna siostra Alkarii – natura, nie jest skłonna zrobić nam krzywdy, czy sprowadzić jakieś nieszczęście. Dlatego kiedy smoczyca pikowała wolno w dół, bez obaw podziwiałam kolejne skarby oblicza przyrody.
Kręte strumyki, rzeki i kobaltowe jeziora wiły się u stóp urwisk i turni niczym czyhające węże, a obok nich ciągnęły się bezkresne powierzchnie skąpanego w zieleni dywanu. Iglaste i liściaste drzewa zdawały się walczyć o miejsce na ziemi, cisnąc się tłoczno, tworząc gęste i nieznane lasy. Ciemne dróżki prowadziły falowanymi zakrętami ku centrum, zdawałoby się wioski.
Dostrzegłam dziesiątki małych, drewnianych chatek, jak również większych murowanych budowli. Były też ogromne wiatraki, których skrzydła poruszały się, wydając głośne skrzypienie, a młyny wodne szumiały bezustannie, przetłaczając wodę. Dopiero teraz dostrzegłam, że na zboczach i płaszczyźnie gór wznoszą się drewniane posągi, dziwne rzeźby, ruiny zamków, kaszteli, forteli i pozostałości po innych budowlach. Ponad wszystkim królowało nieodzownie błękitne niebo, usiane chmurami jak pastwiska białymi owcami. Jednym słowem mówiąc był to kolejny, piękny zakątek, którego Durial nie zdobył. Jeszcze nie.
Cała ta sceneria przypominała fantastyczny obrazek nie odkrytej krainy, lecz moje smutne oczy jakoś nie dostrzegały tej wysublimowanej formy magii. Wydarzenia ostatnich dni, a raczej feralnego wieczora, odebrały mi po części piękno Alkarii, zmieniając majestatyczne góry, wulkan i rozległą wioskę w scenerię kryjącą mrok.
Wylądowaliśmy w centrum, tuż obok jednego z największych wiatraków, którego cień wulkanu nie zdołał jeszcze okryć. Pierwszą rzeczą, która wybiła się na pierwszy plan, była cisza. Oczywiście słyszeliśmy stłumiony odgłos erupcji, skrzypienie skrzydeł wiatraków i szum licznie płynącej wody, jednak nie docierał do nas żaden odgłos istot żyjących – ani zwierząt, ani ludzi czy choćby Alkarijczyków, czyli baśniowych stworzeń. Z drewnianych chatek nikt nie wybiegał, nikt nie wyglądał z okien wiatraków, dróżką nie chadzały dzieci, a psy nie szczekały ostrzegawczo. Wioska była opustoszała. Wydawała się być wymarłym miejscem, w którym króluje tylko natura, i w którym nie ma miejsca dla istot posiadających duszę i bijące serce.


02 cze 2012 22:33:48
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do: