eKsiążki
https://forum.eksiazki.org/

Książki poprawiające nastrój
https://forum.eksiazki.org/dyskusja-ogolna-f36/ksiazki-poprawiajace-nastroj-t6522.html
Strona 1 z 2

Autor:  mia [ 27 lis 2008 18:14:40 ]
Tytuł:  Książki poprawiające nastrój

Mam wrażenie, że większość książek i większa część literatury z tzw. wyższej półki to książki smutne, ponure, w każdym razie nie napawające optymizmem. Bo albo straszą końcem świata, albo "nowym wspaniałym światem", człowiek w nich to zazwyczaj wilk w owczej skórze, a życie - delikatnie mówiąc - nie jest usłane różami.
Brakuje mi książek przyjemnych, nawet nie koniecznie lekkich, ale dodających optymizmu, wywołujących śmiech lub uśmiech chociaż.
Ze swojej strony mogę polecić P.G. Wodehouse'a i jego cykl "Bertie Wooster i Jeeves", "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)" Jerome'a, komedie Szekspira oraz kryminały Akunina (kryminały, ale jednak cieszą). Aha, jeszcze "Życie owadów" cieszy, choć przekaz już raczej nie do śmiechu..

Autor:  Hyperion [ 28 lis 2008 3:02:40 ]
Tytuł: 

Dla mnie książka poprawiająca nastrój to dobra książka, taka od której nie chce się oderwać, i podczas lektury której jedyny niepokój jaki odczuwamy to ten związany z topniejącymi kartkami dzielącymi nas od końcowej okładki. Czytając taką książkę nie mylimy o naszych problemach tyko zagłębiamy się w świat wykreowany przez autora. Pomimo że większość książek jakie czytam należą do gatunku s-f i fantasy to dla przekory polecam czytane niedawno stare ale jakże jare : "Trzej muszkieterowie" - Alexandra Dumasa (ojca) - pewnie każdy oglądał film ale lektura jest i tak niezapomnianym przeżyciem kolejnym kawałkiem niezłej literatury na pewno pozwalającej oderwać się od rzeczywistości, a więc i wpływającej pozytywnie na nastrój jest "Czerwone i czarne" - Stendhala.

Autor:  Joanna [ 28 lis 2008 7:17:48 ]
Tytuł: 

Od zawsze jak jestem chora, czy w jakimś dołku psychicznym czytam serię z przygodami Mikołajka Sempe i Gościnnego, Cykl Jeżycjada - Musierowiczowej, Jerome K. Jerome coś trzech Panach lub coś Chmielewskiej. Wszystkie te książki mają ten typ humoru, który super poprawiają mi nastrój, bawią, przy nich zapominam o swoich problemach i kłopotach.

Autor:  maly [ 28 lis 2008 11:20:16 ]
Tytuł: 

Ja ze swojej strony z czystym sumieniem moge polecić cykl książek o Wilt'cie autorstwa Tom'a Sharp'a. Przezabawne opowieści o wykładowcy, ojcu 4 córek, który w swoim życiu przeżywa nieprawdopodobne przygody. Czytając te książki prawie płakałem ze śmiechu i od razu poprawiał mi sie nastrój, nie ważne jak był podły danego dnia. A odkładając książkę już nie mogłem się doczekać kiedy znowu zacznę ją czytać, bo wiedziałem, że znowu nieźle się ubawię. Ponieważ czytam często w busie jeżdżąc do pracy nieraz widziałem zdziwione miny ludzi siedziących obok, gdy nagle prawie wybuchałem śmiechem, bo nie mogłem się powstrzymać, czytając jak Wilt pakuje się w kolejną aferę.

Autor:  erhcp [ 28 lis 2008 16:54:26 ]
Tytuł: 

Pratchett - ten Pan zawsze i wszędzie poprawia mi humor... Jest po prostu niesamowity! Oprócz tego cykl o Jakubie Wędrowyczu, który potrafi rozśmieszyć do łez oraz Sapkowski, którego czytanie zawsze przynosiło mi dużo radości.

Oprócz tego to każda książka, która która spodoba mi się na tyle, że zapominam o problemach, bo jedynym moim zmartwieniem jest dlaczego, do cholery, tak szybko tych stron ubywa i ewentualnie skąd wezmę następny tom lub kiedy wreszcie będzie on dostępny w księgarniach.

Autor:  Sosacz [ 30 lis 2008 17:40:05 ]
Tytuł: 

Moim absolutnym konikiem jest cykl książek o Jakubie Wędrowyczu Andrzeja Pilipiuka. To chyba najlepsze książki jaki przeczytałem. Poprawa humoru gwarantowana w 100%. Jak tylko przeczytałem opis książki, że opowiada o egzorcyście bimbrowniku to od razu pojawił mi się uśmieszek na twarzy. A już po pierwszym opowiadaniu chciałem więcej i więcej. Natomiast płakałem jak przeczytałem wszystkie 5 części, że już się skończyły;P

Autor:  kaziunia [ 30 lis 2008 20:39:56 ]
Tytuł: 

Ksiazki ktore mi zawsze poprawiaja humor. Hmm. ZAWSZE "Ania z zielonego wzgorza" Perypetie dzielnej Ani, jej nieprzecietna wyobraznia zawsze zabieraja mnie w podroz z ktorej ciezko jest wrocic do rzeczywistosci. Oczywiscie chodzi mi o caly cykl Ani. A oprocz tego ksiazki Chmielewskiej. Jej nieprzecietny sposob pisania zawsze poprawia mi nastroj. Pamietny " kal basa i mocz tenora" zawsze mnie rozsmiesza ilekroc to czytam.

Autor:  erhcp [ 01 gru 2008 18:27:12 ]
Tytuł: 

Myślę, że katharsis nie jest tym co poprawia nastrój i chyba nie chodziło tutaj o takie książki, które wywoływały by litość i trwogę oraz przez które byśmy cierpieli... Bo takie właśnie uczucia wywoływała w starożytnych Grekach tragedia, dzięki czemu widz się oczyszczał z tych emocji (czyli doznawał katharsis).
Nie wiem jak u Greków, ale u mnie takie rzeczy nie wywołują pozytywnego skutku raczej.

Autor:  SinMan [ 02 gru 2008 16:37:56 ]
Tytuł: 

kaziunia napisał(a):
Ksiazki ktore mi zawsze poprawiaja humor. Hmm. ZAWSZE "Ania z zielonego wzgorza" Perypetie dzielnej Ani, jej nieprzecietna wyobraznia zawsze zabieraja mnie w podroz z ktorej ciezko jest wrocic do rzeczywistosci. Oczywiscie chodzi mi o caly cykl Ani. A oprocz tego ksiazki Chmielewskiej. Jej nieprzecietny sposob pisania zawsze poprawia mi nastroj. Pamietny " kal basa i mocz tenora" zawsze mnie rozsmiesza ilekroc to czytam.


Tez lubię książki Chmielewskiej, wiec podpowiem tylko, że kaziunia wsponina książkę "Dzikie Białko" niejako drugą część przygód "Lesia". Obie książki gorąco polecam, na poprawę humoru :)

Autor:  erhcp [ 05 gru 2008 18:40:38 ]
Tytuł: 

Słyszeliście może o książce "Ostatni wykład" Randy`ego Pauscha? Ostatnio dość głośno było o tej książce... Została napisana na podstawie wykładu jaki wygłosił na jednym z uniwersytetów przez profesora informatyki, który przed śmiercią (miał nowotwór) opowiada o życiu, o tym jak je godnie przeżywać i jak to wyglądało u niego. Mimo świadomości tego, jak mało czasu mu zostało, zachowuje on dobry humor i żyje pełną piersią.
Przyznam się, że jeszcze nie czytałem, ale zabieram się za nią... Podzielę się wrażeniami za czas jakiś.

Autor:  mona812 [ 05 gru 2008 19:46:10 ]
Tytuł: 

SinMan napisał(a):
kaziunia napisał(a):
Ksiazki ktore mi zawsze poprawiaja humor. Hmm. ZAWSZE "Ania z zielonego wzgorza" Perypetie dzielnej Ani, jej nieprzecietna wyobraznia zawsze zabieraja mnie w podroz z ktorej ciezko jest wrocic do rzeczywistosci. Oczywiscie chodzi mi o caly cykl Ani. A oprocz tego ksiazki Chmielewskiej. Jej nieprzecietny sposob pisania zawsze poprawia mi nastroj. Pamietny " kal basa i mocz tenora" zawsze mnie rozsmiesza ilekroc to czytam.


Tez lubię książki Chmielewskiej, wiec podpowiem tylko, że kaziunia wsponina książkę "Dzikie Białko" niejako drugą część przygód "Lesia". Obie książki gorąco polecam, na poprawę humoru :)


Podpisuje sie nogami i rekami pod tym :) Szczegolnie "Lesio "jest nie do pobicia ,najwieksza chandra nie ma przy niej szans ,nie da sie byc smutnym czytajac perypetii Lesia :D . Mnie ogolnie ksiazki zawsze poprawiaja humor i dosc czesto majac wybor pomiedzy dobra ksiazka a filmem siegam po ksiazke .

Autor:  MatCh [ 08 gru 2008 23:53:48 ]
Tytuł: 

Ciężko mi podać jakiś konkretny tytuł. Wydaje mi się, że każda książka, która jest napisana wystarczająco ciekawym językiem i z wystarczająco ciekawą fabułą poprawia mi nastrój. Ważne jest, żeby czytając tą książkę, nie myśleć o tych wszystkich gnębiących nas problemach w codziennym życiu. Powinna nam ona pozwolić odciąć się na chwilę od naszych smutków i zmartwień a naszym największym problemem podczas jej czytania powinno być to, że tak szybko się kończy.

Autor:  dz-joanna [ 09 gru 2008 0:22:31 ]
Tytuł: 

A ja nie zgodzę się, że każda książka dobrze napisana, wciągająca poprawia nastrój, bo pozwala oderwać się od nękającej nas rzeczywistości. Oczywiście, nie zgadzam się tutaj w odniesieniu do własnej osoby, bo w Waszym przypadku może być inaczej. W każdym razie ja mam tak, że czytając książkę wczuwam się w jej atmosferę, w losy bohatera i przejmuję bezwiednie jej nastrój. Lubię literaturę wojenną - holokaust, obozy itp. Zazwyczaj trudno mi się oderwać od takich książek, ale o poprawie nastroju zdecydowanie nie można mówić. Może to dość skrajny przykład, ale czytając jakieś romantyczne czytadła też mi się zdarza zasmucić.
Dlatego na poprawę humoru sięgam po Chmielewską (małe wyznanie: nie cierpię Lesia), Białołęcką lub Pratcheta.
Z czasów studenckich pamiętam Colas Breugnon Romail Rollanda - nie do śmiechu, bardziej do refleksji, ale mnóstwo pozytywnej energii i pozytywnego myślenia, które się udziela. Polecam. Sama muszę do tego wrócić.

Autor:  Petro [ 10 gru 2008 23:18:27 ]
Tytuł: 

Ja na poprawę humoru czesto sięgam po "Dobry Omen" Pratchetta i Gaimana. Szczególnie poprawiają mi nastrój chwile w których opisana jest współpraca Crowleya z Azirafalem. Jest to zresztą jeden z wielu wątków komicznych w całej książce. Jeśli chodzi o poprawę nastroju to polecam

Autor:  Konto usuniete [ 11 gru 2008 0:15:56 ]
Tytuł: 

A ja na poprawę humoru zawsze czytam coś Margit Sandemo - jakieś jej opowiadanie lub któryś z tomów "Sago o Ludziach Lodu" albo "Sagi o Czarnoksiężniku". Autorka często operuje banałem i tanim sentymentalizmem, ale za każdym razem po lekturze nastrój mam lepszy. Myślę, że pierwsze trzy tomy "Sagi o Czarnoksiężniku" to prawdziwy klimat północy - Norwegia, Islandia, góry, wulkany, trolle i magia... Poza tym polecam wszystkim "Przyłbice i kaptury" oraz "Nagie ostrza" K. Korkozowicza - fajnie napisany kawałek historii Polski;)

Strona 1 z 2 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/