Teraz jest 29 mar 2020 2:16:17




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Wójtowicz Milena - "Załatwiaczka" 
Autor Wiadomość
Użytkownik

Dołączył(a): 02 mar 2008 17:10:17
Posty: 76
Post Wójtowicz Milena - "Załatwiaczka"
Na początku chcę napisać, że niżej zrecenzowana (mam nadzieję) książka, jest zarazem pierwszą książką pani M. Wójtowicz , z którą miałam kontakt. To może mieć wpływ na moją ocenę.
(Zachwycona "żartobliwą space - operą", którą udało mi się znaleźć w necie, chętnie sięgnęłam po pierwszą lepszą książkę, żeby się przekonać, jak pani Milena wypada w dłuższej formie; nie nie jestem rozczarowana, ale powiem szczerze, że liczyłam na trochę więcej).

„Załatwiaczka” jest typowo rozrywkową książką: miłą, lekką i przyjemną.
Dobrą do czytania w trakcie podróży, niekoniecznie autobusem. Nie podzielam entuzjazmu innych czytelników, bo ta książka to zwykłe czytadło ze słabo naszkicowanymi bohaterami i dosyć naciąganą fabułą.
W dodatku wygląda to tak, jakby autorka na początku napisała opowiadania, a potem siłą zrobiła z nich powieść (brak motywu przewodniego, czegoś, co spinałoby tę książkę w całość - chyba, że był to celowy zabieg).
Praca głównej bohaterki polega na "załatwianiu" ludziom różnych rzeczy, ale tylko wtedy, gdy wypowiedzą "magiczną formułkę". Wtedy nie ma prawa im odmówić i musi wykonać powierzone jej zlecenie. Jeszcze gorzej jest wtedy, gdy "zleceniodawca" wie, iż może narzucić "kryteria czasowe". Mimo parszywej pracy Małgorzata stara się (choć trzeba przyznać, że wcale jej to nie wychodzi) wieść normalne życie i nie rezygnować z przyjemności. Głównie dlatego, że nie chce "skończyć" tak jak jej poprzedniczka; starsza pani, która w ogóle przestała wychodzić z domu.

Książka ma zarówno, mocne jak i słabe strony, o czym zamierzam teraz napisać.
Mocną stroną prozy pani Wójtowicz są opisy miejsc, w których rozgrywa się akcja. Nie jest ich ani za dużo, ani za mało. Tak w sam raz, w dodatku nadają one książce swoisty, zamorski klimat.
Strasznie natomiast denerwuje mnie to, że pani Milena najwyraźniej uważa czytelnika za kretyna i stale musi powtarzać różne rzeczy: np. jaki kolor mają włosy głównej bohaterki, jak przystojny jest wampir, jakie są zasady działania korporacji i co daje ubezpieczenie, a także czym zajmuje się Ben.
No, ile można! Przy n-tym razie miałam ochotę przerzucić kilka kartek i ominąć taki fragment.
Niemniej, muszę powiedzieć, że spędziłam przy tej książce kilka, a konkretnie to trzy, całkiem przyjemne wieczory. Miło było oderwać się od ponurej rzeczywistości i zanurzyć w Świat panny Małgorzaty i jej dziwnych kolegów.
Jeśli miałabym wybrać jeden, najbardziej zapadający w pamięć fragment, to byłaby to przygoda z zamówionym przez dzieciaka słoniem.
Miał on w sobie mnóstwo "rodzinnego ciepła" i sentymentalizmu, tak chętnie ukazywanych w kinie familijnym. Było też kilka scen, bez których książka z "łatwością" mogłaby się obejść.

Otwarte zakończenie nie zadowoliło mnie; rozumiem, że pani Milena chciała sobie zostawić przysłowiową "otwartą furtkę", ale w książce nie znalazło się nic, co kazałoby mi czekać z wypiekami na nowy tom. Ale jak się pojawi, to zajrzę, z ciekawości, do biblioteki.
Jeśli ktoś chce kupić humorystyczne czytadło (których nomen omen pełno ostatnio pojawia się zarówno na naszym, jak i zagranicznym rynku i można w nich przebierać), powinien poważnie przemyśleć zakup „Załatwiaczki”!

_________________
- Będę tam - zapewniła go cicho i odwróciła się, chcąc odejść.
- Altheo!
- Coś jeszcze?
Tak wiele chciałby jej jeszcze powiedzieć!
- Powodzenia - mruknął.
- Jest niezbędne nam wszystkim - odparła poważnie i odeszła.


06 wrz 2009 20:52:31
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do: