Teraz jest 19 sie 2018 6:53:08




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
Follett Ken - "Filary ziemi" 
Autor Wiadomość
Pocketbook Killer
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2007 19:07:55
Posty: 1513
Lokalizacja: Toruń
eCzytnik: Kindle 3 WiFi
Post Follett Ken - "Filary ziemi"
Prawie jak George R.R. Martin

Tytuł: “Filary ziemi”
Autor: Ken Follett
Wydawnictwo: Albatros, 2006
Ilość stron: 352
ISBN: 83-7359-447-7
Kategoria: historyczne fantazjowanie

Zaczęło się bardzo dobrze. Po kilkudziesięciu stronach myślałem, że to będzie powieść w stylu George’a R.R. Martina i jego “Pieśni Lodu i Ognia”. Akcja szybka, miejsce też jakby podobne, bohaterowie padają jak muchy - wszystko to wywołało u mnie odruchy obgryzania paznokci i nerwoswęd (drapanie się w chwili stresu po głowie; termin medyczny własny, ukuty na potrzebę tej notki). A objawy te bardzo dobrze świadczą o książce. Gorzej o moim stanie zdrowia, ale nieważne. Potem jednak wszystko się jakoś uspokoiło, a może też przywykłem do sposobu pisania Folletta i akcja porywała mnie jedynie sporadycznie. Za to w drugiej części książki już włączył mi się licznik odliczający strony do końca bo zdawałem sobie sprawę, że takie powieści jak ta, kończą się zawsze tak samo. I to jest bardzo, bardzo, baardzooo niedobrze.

Historia jest nieco banalna. Jest sobie rodzinka, żyjąca sobie w United Kingdom w wieku XII czy może nawet XIII. Rodzinka jest nieco inna niż wszystkie - pobożny wdowiec Tom Budowniczy z dwojgiem dzieci chce poślubić wdowę, która ma jednego syna, za to mądrzejszego od tamtej dwójki łącznie. Do tego dochodzi jeszcze upadła rodzina pewnego zbuntowanego przeciwko królowi hrabiego, dążąca do odzyskania swoich włości. A te przypadły niemiłej rodzince bogatych magnatów i ich synalka - lubującego się w zadawaniu bólu sadysty i zboczeńca. Wszystkie sploty akcji (a jest ich niemało) rozkładają się na kilkadziesiąt lat, a główny nurt powieści kręci się wokół Jacka - syna wdowy i Aliny - córki owego hrabiego. Książka jest grubaśna ale czyta się sprawnie, chociaż jak już wspomniałem w pierwszym akapicie, po połowie zaczyna lekko nużyć.

Owe postacie nieco mnie mroziły - były albo dobrymi, szlachetnymi ludźmi, albo podłymi i złymi bydlakami - nic pośrodku - czarne albo białe. Ten sztuczny podział czynił je kompletnie nierealistycznymi. W dodatku autor jakby zapomniał pod koniec o jednej z postaci - Marthcie, o której losach czytelnik nie ma okazji się niczego dowiedzieć. A przecież mógł tutaj autor zaszaleć i wcisnąć jakiś romansik między nią a Jackiem (z angielska Dżakiem ) - jednym z głównych bohaterów “Filarów ziemi”.

Follett bez wątpienia jest jakimś budowlańcem, a jeśli nie, to z pewnością takowym chciał zostać. Nigdy w życiu nie spotkałem się z tak dużą ilością opisów budowli, konstrukcji, sposobów budowania i tym podobnych rzeczy. Jeśli uczęszczasz do budowlanki i jeszcze do tego marzysz o zbudowaniu katedry, to jest to dla Ciebie lektura obowiązkowa. Mnie, jako zwykłego czytelnika, akurat taka tematyka nie interesuje i naprawdę sądzę, że autor mógł sobie te rozlazłe opisy pominąć. Rozumiem, że chciał aby czytelnik poczuł jak bardzo bohaterom zależy na zbudowaniu tej cholernej katedry - cała fabuła jest przecież osnuta wokół tego pragnienia - ale bez przesady… Cało-stronicowe i kilkunastozdaniowe opisy naw, postronków i innego badziestwia powinny się znaleźć w takich czasopismach jak “Architekturze katedr europejskich” albo “Dom i ja”, a nie w książce quasi-historycznej.

Cała reszta bez zarzutu - książkeczke się szybko czyta mimo swej grubości ale nie jest to z pewnością i nie będzie lektura dla kogoś wymagającego więcej niż typowy hicior z Hollywood, gdzie w starciu Dobra ze Złem wygrywa zawsze to właściwe.

Zasłużona i solidna czwóreczka - 4/6 , choć mam wątpliwości czy to nie za dużo.


29 sty 2008 23:20:41
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 05 mar 2008 10:21:51
Posty: 28
Lokalizacja: na razie Mazowsze
Post 
Witam,
Zgadzam się, że książka ta może nico rozczarować, niektóre fragmenty związane z opisem realiów, wątki poboczne mogą znurzyć zwolennika sensacyjnego Folletta, przypominam jednak, nie jako tłumacząc autora, że jest to pierwsza książka o zacięciu historycznym. Zabrałem się do niej, bo była napisana przez Ken Folletta, którego lubię i czytam często. Rzeczywiście nie jest to najlepsza książka tego autora, ale godna jest przeczytania, głównie dla bohaterów, którzy nie rozczarowują. W mojej skali 4/5. Pozdrawiam.


28 mar 2008 9:33:52
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 08 kwi 2008 12:18:55
Posty: 64
Post 
Swobodnie 5/6, to raczej jedna z lepszych powieści Folleta. Owszem, bardzo się rózni od sensacji, jaką nam zazwyczaj serwuje, choć i tutaj istnieje watek, nazwałbym go sensacyjno-przygodowy. To historyczna, wzbogacona szczegółami z epoki saga, pokazująca walkę jednostki o osiągnięcie konkretnego celu, mimo wojennych zawirowań /średniowieczna Anglia, czasy jako zywo niepewne/, które mają wokół miejsce. Mnogość interesujących postaci, naprwdę zankomicie, jak mi się wydaje, oddany klimat tamtych czasów, losy bohaterów wciagające, a te smaczki architektoniczne w ogóle nie przeszkadzają, a wręcz pokazują, że autor wie, o czym pisze. Słyszałem, że Follet wydał już ciąg dalszy, więc może i u nas się ukaże.


10 kwi 2008 8:45:57
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 02 mar 2008 16:10:17
Posty: 76
Post 
[MOGĄ WYSTĘPOWAĆ spoilery]

Nie wiedziałam z początku "z czym to się je", że się tak wyrażę. Do empiku wybrałam się po prezent dla ojca na urodziny, a że uwielbia on Folletta, szukałam na półkach jego książek.
Słyszałam wiele dobrego o tej sadze. Czytałam też obszerne fragmenty pierwszego tomu w księgarniach, nim w ogóle przyszła mi do głowy myśl, by tę książkę kupić).
Niestety, a może stety, udało mi się dostać tylko ostatni tom, ale pani sprzedawczyni gorąco mnie zapewniała, że jest to historia "nowego" pokolenia i można ją czytać, nie znając treści poprzednich tomów.
Do dzisiaj nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Zdecydowałam jednak, że zanim mu ją dam, sama przeczytam.
Zabrałam się za to wczoraj i mówiąc prosto "wsiąkłam". Tak dobrze napisanej, intrygującej i zabawnej zarazem historii (zgadzam się, że miejscami bardzo podobnej do "Pieśni..." G.G. Martina) dawno nie czytałam.
Ciekawie zarysowani bohaterowie o doskonale nakreślonej psychice, wartka akcja - niekiedy strony książki wręcz się "same odwracają", niesamowite intrygi i romanse członków rodziny Pilasterów. Uwielbiam sagi opowiadające o wielopokoleniowych rodzinach prowadzących własne firmy.
Aż mi ślinka cieknie na samą myśl tych wszystkich intryg. Zdecydowanie moją ulubioną bohaterka jest Augusta - niesamowicie "przedsiębiorcza", pokrętna i zdradliwa kobieta, mająca ten pazur, który pozwala kierować jej i kilku innym żonom, całą męską częścią rodziny Pilasterów. Uwielbiam silne, niezależne bohaterki...
Jedyna rzecz, która mi się nie podobała, to za dokładne opisy architektury, które momentami wręcz wybijają czytelnika z rytmu i psują mu dobry nastrój. Natomiast swoistego rodzaju osłodę stanowi opis banku - nigdy nie będziemy mieć możliwości znalezienia się w takim "starym" banku, dlatego te fragmenty czytałam z prawdziwą przyjemnością, cho nawet tutaj autor momentami przesadzał z opisem tych wszystkich "transakcji" i ich skomplikowanymi nazwami. Nie można mieć wszystkiego.
Follett zaciekawił mnie swoimi książkami, ale nie na tyle, by zostać jednym z moich ulubionych autorów. ( Jego książki, jak na przykład "Lot nad oceanem", były ciekawe, lecz nie intrygujące.)
Czuję jednak, że teraz to się zmieni, bo w najbliższym czasie chcę mieć tę sagę na półce.
Ja daję 5/6 i uważam, że saga jest naprawdę warta przeczytania, choćby tylko dla samych kreacji genialnych bohaterów...

edit by muaddib2: Patrice, unikaj uzywania spojlerow w recenzjach. Mnie osobiscie zniecheca to w ogole do czytania recenzji...

_________________
- Będę tam - zapewniła go cicho i odwróciła się, chcąc odejść.
- Altheo!
- Coś jeszcze?
Tak wiele chciałby jej jeszcze powiedzieć!
- Powodzenia - mruknął.
- Jest niezbędne nam wszystkim - odparła poważnie i odeszła.


15 lip 2008 19:29:23
Zobacz profil
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 lip 2008 18:31:14
Posty: 11
Post 
Czytając recenzję Kellhusa naszło mnie skojarzenie z niedawno wysłuchaną "Niebezpieczną fortuną" tegoż autora. Pomimo, że za "Filary ziemi" mam ochotę się dopiero zabrać, na podstawie recenzji widzę już pewne podobieństwa.
Patrice pisze właśnie o "Niebezpiecznej fortunie". Czy to faktycznie jest kolejna część "Filarów ziemi"? Tematyka oraz okres czasu wydają mi się dość rozbieżne... Nie przypominam sobie również żeby w "fortunie" była mowa o jakiejkolwiek katedrze ;)

Edit by Obi: Przykro mi, ale to nie jest dział "Dyskusje literackie", lecz "Recenzje" i Twoja wypowiedź nie jest zgodna z jego regulaminem. Ostrzeżenie.


22 lip 2008 19:33:01
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 24 wrz 2008 16:25:24
Posty: 25
Post 
Czytanie tej książki porównam do degustacji wina. Kiper nie wie co pije, ocenia wino jako takie. Gdyby Filary Ziemi pozbawić imienia i nazwiska autora pozostawiając tylko treść niejeden powie dzieło opierające się o geniusz. Kto to napisał? I gdyby wtedy dostał okładkę raczej miałby kłopot z uwierzeniem, że Follett był w stanie coś takiego spłodzić. Wielki szacunek dla autora, który nie chce dać się zaszufladkować. Historia dla czytelników ceniących u pisarzy chęć przekazania realiów epoki, na pewno nie przeznaczona dla ludzi, dla których wykładnią prawdy jest telexpress i banał.

_________________
PŁOMIENIU ODWRÓĆ SIĘ


03 paź 2008 19:00:02
Zobacz profil
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 gru 2008 16:13:34
Posty: 60
Lokalizacja: NJ
Post 
Kontynuuacją filarów ziemi jest "Świat bez Końca". Akcja dzieje się mniej więcej 100 lat później o ile dobrze pamiętam a jest związana z poprzednią książką tym że nadal jest budowana katedra i to ta sama oraz bohaterzy so kolejnymi pokoleniami chociażby po Jacku. - To do vesny.

Co do samych Filarów Ziemi była to książka bardzo wciągająca nie mogę narzekać na brak tempa. Opisy zrobione bardzo przyjemnie i myśle że oddanie realiów tamtych czasów też wyszło autorowi na bardzo dobrym poziomie. Z tego co wiem wszelkie opisy budowy są prawdziwe i sam Follett sporo musiał się przyuczyć żeby takie dzieło stworzyć. Na końcu może przydałby się słowniczek żeby zadużo nie musieć szperać po internecie co jest jaką częścią budowoli chociaż większości można się domyślić.

Pozdrawiam


17 gru 2008 18:39:39
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do: