Teraz jest 23 sie 2019 13:55:22




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Książki poprawiające nastrój 
Autor Wiadomość
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 lip 2007 20:25:39
Posty: 215
Lokalizacja: Kraków/ZamoœÌ
Post 
Dla mnie jest to "Paragraf 22", generalnie wspomnienie tej książki wywołuje we mnie lepszy humor, a już w szczególności generał Scheisskopf, którego sobie wyobrażam gdy rozmawiam z kimś nie dokońca rozgarniętym. :)

Washington Irving :)

_________________
http://toolsweb.pl/


11 gru 2008 1:03:07
Zobacz profil WWW
Użytkownik

Dołączył(a): 07 gru 2008 21:43:35
Posty: 22
Post 
Ja polecam Paragraf 22 Josepha Hellera. Książka która jest w stanie wyrwać z odrętwienia największego ponuraka. Absurdalny świat wojny, idiotyczne rozkazy przełożonych i ogólny bezsens działań głównych bohaterów to coś, z czym się spotkamy w tej powieści. Niektóre fragmenty dialogów są po prostu zabójcze. Książka, którą można czytać z przerwami, a i tak robi piorunujące wrażenie. Dla osób o przekonaniach pacyfistycznych lektura obowiązkowa.


11 gru 2008 18:25:53
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 11 gru 2008 22:21:21
Posty: 63
Post 
Trochę nietypowy wybór, ale mnie rozbraja "Rodzina Borgiów" - ostatnia powieść Mario Puzo. Książka sama w sobie nie jest zabawna, ale jak się poczyta o kardynale Rodrigo Borgii, wybranym w 1492 r. (chyba) na papieża Aleksandra VI, oraz o jego czworgu dzieciach (oficjalnie je uznał), to człowiekowi od razu rośnie ego. Skoro ktoś bez skrupułów mordujący swoich oponentów stał na czele organizacji, która z kolei stała i stoi na straży moralności i dobrych obyczajów swoich owieczek, to nic dodać, nic ująć. Niektórzy twierdzą, iż rodzina Borgiów to pierwsza mafijna rodzina w historii. Tak czy siak - książka warta przeczytania.


11 gru 2008 23:01:42
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 10 gru 2008 15:10:59
Posty: 31
Post 
Naturalnie Chmielewska, Pratchett, Sandemo też lubię. Ale "Nie licząc psa" Connie Willis zajmuje poczesne miejsce na półce przeznaczonej na "poprawiacze" nastroju. Bohater książki, Ned Henry skacze w czasie do Anglii latem 1888 r. Ma wykonac proste zadanie, ale cierpi na dyschronię (takie zaburzenia od podróży w czasie) i nie bardzo pamięta co właściwie ma w tej Anglii zrobić. Ksiązka gruba, perypetii bohatera sporo, do tego ekscentryczny osfordzki don, młoda dama, kot z charakterem, nie licząc psa. Trzech panów w łódce też się pojawia :)


12 gru 2008 14:44:35
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 10 gru 2008 9:57:06
Posty: 22
Lokalizacja: RzeszĂłw
Post 
Ja uważam, że z poprawą nastroju to jest sprawa indywidualna zależy jaka tematyka kogo ciekawi. W moim przypadku mam kilka książek "lekkich" takich jak Dartagnian i trzech muszkieterów, Przygody dzielnego wojaka Szwejka, które ilekroć czytam przyprawiają mnie o uśmiech na ustach, ale warunek jest taki, że aby poprawiły nastrój muszę mieć ochotę na czytanie, jak również ochotę na wybraną książkę - w zależności od nastroju. To co mnie bawi jest uzależnione od tego na jaki nastrój mam ochotę. Np czasami mam ochotę na marynistyczną książkę o łodziach podwodnych to otwieram Das Bot, innym razem na wojnę z innej epoki to np. Pan Wołodyjowski.


12 gru 2008 16:45:35
Zobacz profil ICQ YIM
Post 
Na poprawę humoru czytam zwykle "Forrest Gump" Winston'a Wroom'a. Bardzo ciekawie przedstawiona historia amerykańskiego chłopca o niezbyt wysokim IQ, na tle najważniejszych wydarzeń drugiej połowy XX wieku.


24 gru 2008 10:45:28
Użytkownik

Dołączył(a): 06 lip 2008 12:01:40
Posty: 25
Post 
Mi zawsze humor poprawiają książki Małgorzaty Musierowicz. Może dlatego że występują w nich bohaterowie w moim wieku (młodzież licealna) ze swoimi przesympatycznymi (i bardzo zabawnymi ;p)rodzinkami i kiedy czytam o ich perypetiach i zabawnych zdarzeniach z ich życia na twarzy od razu pojawia mi się uśmiech:) Zwłaszcza niektórzy domownicy z rodzin Żaków i Borejków są jedyni w swoim rodzaju :]


27 gru 2008 21:21:48
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 30 gru 2008 9:50:46
Posty: 8
Post 
Humor poprawiają tylko i wyłącznie książki lekkie i przyjemne. Jeżeli podczas czytania będziemy się głośno śmiać to znaczy, że mamy właśnie do czynienia z taką książką. " Klub Pickwicka" Charlesa Dickensa to sam śmiech - śmieszne osoby, śmieszne ich przygody.
Hej czytajcie i humor sobie poprawiajcie.


15 sty 2009 14:07:13
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 27 wrz 2007 13:35:51
Posty: 45
Lokalizacja: Luton GB
Post 
Pare lat temu dostalam od kolezanki, pewna ksiazke, bylam w tedy w strasznym dolku i mialam ochote wszystko rzucic w diably, podarowala mi ja prosto od siebie z polki, troche zniszczona, bo urzywana przez nia, ale jak twierdzila jej tez pomogla w ciezkich chwilach.
''Balsam dla duszy'', bo o nim tu mowa nie jest moze arcydzielem literatury, napisanym przez mistrza piora, ale zbiorem opowiadan wielu autorow. Czesc z opisanych historii, a raczej wiekszosc to zwirzenia zwyklych ludzi, na temat malych i wiekszych codow w ich zyciu, czasem zabawne, czasem refleksyjne, a czasem doprowadzajace do lez w swej szczerosci i prostocie.
Ksiazka nie do przeczytania na raz, ale do siegania od czasu do czasu, po jedno, dwa opowiadania.

Moze i nie pomogla mi w rozwiazaniu moich problemow, ale nauczyla wiary w siebie, ludzi dookola mnie, oraz spojrzenia z dystansem na moje problemy, a takze wiary, ze moze byc lepiej.

Polecam szczegolnie opowiadanie o kapslu od butelki i pewnym bardzo zimnym dniu.

_________________
Należy każdego dnia posłuchać krótkiej pieśni, przeczytać dobry wiersz, zobaczyć wspaniały obraz i - jeśli to możliwe - wypowiedzieć kilka rozsądnych słów.


17 sty 2009 22:27:59
Zobacz profil
Post 
Mnie nieodmiennie poprawia humor powieść Joanny Chmielewskiej pt "Lesio". I choć absurdy życia w PRL-u są już zamierzchła przeszłością warto ja przeczytać choćby dla świetnych dialogów i samej nietuzinkowej osobowości tytułowego Lesia. Jest to jak dla mnie lektura tzw kwikogenna czyli czytając wydaje z siebie odgłosy różnorakie popularnie określane głośnym śmiechem. Naprawdę przy problemach Lesia nasze szare codzienne życie wydaje się łatwe, mile i przyjemne. Poczytajcie a się przekonacie ;)


10 lut 2009 17:47:21
Użytkownik

Dołączył(a): 11 lut 2009 10:05:46
Posty: 18
Lokalizacja: KrakĂłw
Post 
Był czas, że na poprawę humoru sięgałam po Pratchetta a póżniej zaczęłam wybierać książki ze względu na okładki - w ten sposób trafiłam na Mysze Matkowskiego czy Ulice marzycieli. Niektóre z tak wybranych książek nie były lekkie - Złodziejka książek, ale sprawiły niewymowną przyjemność przy czytaniu a o to chyba chodzi :)

_________________
chasing white rabbit


19 lut 2009 14:45:00
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 25 maja 2009 12:58:24
Posty: 16
Post Re: Książki poprawiające nastrój
Makuszyński - zawsze i wszędzie! Może być też babska literatura - jakaś Grochola czy Chmielewska...


08 sty 2010 14:03:30
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 26 sie 2010 10:13:10
Posty: 23
Post Re: Książki poprawiające nastrój
Nick Hornby- ma niesamowity humor, polecam na przykład jego "Juliet, naga" albo "Był sobie chłopiec"


11 wrz 2010 21:29:24
Zobacz profil
Użytkownik

Dołączył(a): 13 sty 2012 1:19:47
Posty: 14
Post Re: Książki poprawiające nastrój
Zawsze nastrój poprawiaj ą mi książki Chmie;ewskiej :).


13 sty 2012 2:04:09
Zobacz profil
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 kwi 2019 21:27:05
Posty: 22
Lokalizacja: Wrocław
Post Re: Książki poprawiające nastrój
Może to zabrzmi paradoksalnie, ale mi zawsze najbardziej poprawiały nastrój książki z gruntu pesymistyczne. Kiedy czułem się naprawdę źle (zresztą do tej pory tak robię), chętnie sięgałem po wiersze Charlesa Bukowskiego lub np. 'Wspomnienia z martwego domu' Dostojewskiego. Kiedy wyobrażam sobie realia surowego życia w obozie pracy na Syberii, które Dostojewski momentami tak plastycznie opisuje, to łatwo mi odzyskać właściwą perspektywę na życie, przestać się nad sobą użalać, odnaleźć w sobie więcej siły. Zresztą, jak już wspomniałem, moim zdaniem ta zasada stosuje się do wielu jawnie pesymistycznych książek, jak np. dzieła filozoficzne Emila Ciorana. Kiedy jestem w złym nastroju to zdecydowanie bardziej niż taniego pocieszania potrzebuję poczucia, że ktoś równie wyraźnie jak ja dostrzegał tragizm życia, równie mocno cierpiał itd. - właśnie tak jest m.in. z Cioranem, Schopenhauerem. Ich książki nigdy raczej mnie nie przygnębiały, lecz działały na mnie terapeutyczne. Dopiero później dowiedziałem się (czytając np. 'Rozmowy z Cioranem'), że podobne wrażenia ma wiele osób, że nie tylko ja chętnie sięgam w kryzysowych sytuacjach po pesymistów. Nawiasem mówiąc, jeżeli kogoś interesują książki 'oficjalnie' terapeutyczne, to polecam 'Kiedy Nietzsche Szlochał' Davida Yaloma - swego czasu zrobiła na mnie duże wrażenie.

_________________
https://www.naczytniku.pl - blog o czytnikach e-booków i literaturze | https://www.facebook.com/naczytniku


17 kwi 2019 21:08:08
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do: