Teraz jest 10 gru 2018 2:47:35




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Ulubione wiersze 
Autor Wiadomość
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 cze 2008 12:28:48
Posty: 32
Post 
Ciężko wybrać ten jeden ulubiony wiersz z tylu pozycji i tylu autorów, jednak ja bardzo lubię szczególnie jeden - "Letni wieczór", Adama Asnyka. Wybrałam akurat ten wiersz ponieważ Asnyk jest moim ulubionym poetą.

Asnyk Adam
"Letni wieczór"

Już zaszedł nad doliną
Złocisty słońca krąg
Ciche odgłosy płyną
Z zielonych pól i łąk.
Dalekie ludzi głosy,
Daleki słychać śpiew
I cichy szelest rosy
Po drżących liściach drzew.
Promieńmi gra różana
Topnieje w sinej mgle,
A świeży zapach siana
Skoszona łąka śle.
Wraz z wonią polnych kwiatów,
Z gasnącym blaskiem zórz
Cicha poezja światów
W głąb ludzkich spływa dusz.
W półcieniu pierś olbrzymią
Podnoszą widma gór,
Nocnymi mgłami dymią,
Wdziewają płaszcze chmur.
I wiążą swoje skrzydła,
Podarty kryjąc stok
Jak senne malowidła
Powoli toną w mrok.
Wieczoru blask niepewny
Oświetla obraz ten
Ludzie w zadumie rzewnej
Gonią piękności sen.

A teraz DLACZEGO akurat ten wiersz. Po pierwsze jest to wiersz Asnyka:), ale to nie jest istotne. Czytam go z ogromną przyjemnością. Ma on coś w sobie co mnie urzekło, lekkość, świeżość. Czytając mam przed oczyma ten obraz dnia dobiegającego końca, łąkę. Potrafię sobie wyobrazić ten "cichy szelest rosy", przywołać wspomnienie świeżego zapachu siana. To jest właśnie to co mnie uspokaja.

_________________
"I am not a hero, I am not an angel..." - J.Groban


02 lip 2008 20:23:03
Zobacz profil
Post 
Mam wiele ulubionych wierszy i zastanawiałam się długo, który z nich zasługuje na wyróżnienie.
Wybrałam ten, który zmienił moje życie, złamał stereotyp, uwolnił mnie...

Khalil Gibran “Wasze dzieci”

Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
To synowie i córki życia, powołane dla niego samego.
One nie są z was, lecz tylko przez was.
I mimo, że są z wami, nie należą do was.
Możecie je obdarzyć waszą miłością, ale nie waszymi myślami,
Bo mają one własne myśli.
Możecie ofiarować dom ich ciałom, ale nie duszom,
Bo dusze ich mieszkają w domu jutra, którego nie możecie
nawiedzić nawet w marzeniach.
Możecie starać się być jak one, ale nie usiłujcie wymóc na nich,
aby one były jak wy.
Bo życie nie postępuje wstecz, ani nie zwleka
pozostając przy dniu wczorajszym.
Jesteście jak cięciwy łuku, przez które wasze dzieci
wyrzucane są jak strzały żywe.

Gdy przeczytałam ten wiersz po raz pierwszy, zrozumiałam dlaczego, nigdy, tak naprawdę, nie czułam się wolna. I jako dziecko i wtedy, gdy już byłam „zupełnie dorosła”.
„Wasze dzieci” K. Gidrana to przesłanie, to wiele współczesnych ksiąg pedagogicznych, zawartych w kilkunastu wersetach. Wystarczy przez chwilę zatrzymać się, zadumać nad nimi i wszystko jest jasne :)


10 lip 2008 9:00:18
Post 
Witam wszystkich! Mnie urzeka poezja ks. Twardowskiego... prostolinijna i taka codzienna. Czytając go, czasami mam wrażenie, jakby ubierał w słowa ludzkie odczucia, myśli, moje myśli... a teraz wiersz, do którego często powracam, nad którym się pochylam, zamyślam...

czekanie

Myślisz - znowu się spóźnia
zaraz się obrażasz
marudzisz jak sikorka ta brzydsza bez czubka
kto miłości nie znalazł już jej nie odnajdzie
a kto na nią wciąż czeka nikogo nie kocha
martwi się jak wdzięczność że pamięć za krótka
miłość dawno przybiegła i uklękła przy nas
spokojna bo szczęście porzuciła ciasne
spróbuj nie chcieć jej wcale wtedy przyjdzie sama


Wiersz dla mnie ważny, bo daje nadzieję tym, którym może się wydawać, że są zamknięci na miłość, że ona już nigdy nie stanie się ich udziałem. Kiedyś dał nadzieję także i mnie, i przyszła... miłość... jest obecna. Zawsze. Dziękuję ks. Twardowskiemu za ten wiersz... za wiarę w istnienie tego, co nigdy istnieć nie przestanie.


10 lip 2008 14:59:17
Post 
yyyhmm. ciężko wybrać ulubiony wiersz :) dużo wierszy lubię, przede wszystkim Osiecka, Stachura, Szymborska.
to może Osieckiej coś.

Umrzeć z miłości
Agnieszka Osiecka

Chociaż raz
warto umrzeć z miłości.
Chociaż raz.

A to choćby po to,
żeby się później chwalić znajomym,
że to bywa.
Że to jest.
... Umrzeć.

Leżeć w cmentarzu czyjejś szuflady
obok innych nieboszczyków listów
i nieboszczek pamiątek
i cierpieć...

Cierpieć tak bosko
i z takim patosem,
jakby się było Toscą
lub Witosem.

... I nie mieć już żadnych spraw
i do nikogo złości.
I tylko błagać Boga, by choć raz,
choć jeszcze jeden raz
umrzeć z miłości.

Najpiękniejsze są wiersze, które dotykają nas samych i wyrażają nasze wnętrze. To chyba o to chodzi...


15 lip 2008 19:34:31
Post 
Rafał Wojaczek "Dotknąć"

Dotknąć deszczu, by stwierdzić, że pada
Nie deszcz, tylko pył z Księżyca spada

Dotknąć ściany, by stwierdzić, że mur
Nie jest ścianą, lecz kurtyną z chmur

Ugryźć kromkę, by stwierdzić, że żyto
Zjadły szczury i piekarz też zginął

Łyknąć wody, by stwierdzić, że studnia
Wyschła oraz wszystkie inne źródła

Wyrzec słowo, by stwierdzić, że głos
Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi


Wojaczek był taką wyrazistą postacią, że chyba nie można na niego pozostać całkowicie obojętnym, a ten wiersz najbardziej działa na moją wyobraźnię i przekazuje stan ducha poety. Dwie pierwsze strofy są takie magiczne, pozostałe rewelacyjnie wyrażają rozpacz i beznadzieję.


24 lip 2008 11:59:19
Użytkownik

Dołączył(a): 21 lip 2008 11:05:22
Posty: 29
Post 
Juliusz Słowacki Testment Mój

Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,

Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,

Dziś was rzucam i dalej idę w cień - z duchami -

A jak gdyby tu szczęście było - idę smętny.

Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica

Ani dla mojej lutni, ani dla imienia; -

Imię moje tak przeszło jako błyskawica

I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.

Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie,

Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;

A póki okręt walczył - siedziałem na maszcie,

A gdy tonął - z okrętem poszedłem pod wodę...

Ale kiedyś - o smętnych losach zadumany

Mojej biednej ojczyzny- przyzna, kto szlachetny,

Że płaszcz na moim duchu był nie wyżebrany,

Lecz świetnościami dawnych moich przodków świetny.

Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą

I biedne serce moje spalą w aloesie,

I tej, która mi dała to serce, oddadzą -

Tak się matkom wypłaca świat, gdy proch odniesie...

Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze

I zapiją mój pogrzeb - oraz własną biĂŠdę:

Jeżeli będę duchem, to się im pokażę,

Jeśli Bóg uwolni od męki - nie przyjdę...

Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei

I przed narodem niosą oświaty kaganiec;

A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,

Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...

Co do mnie - ja zostawiam maleńką tu drużbę

Tych, co mogli pokochać serce moje dumne;

Znać, że srogą spełniłem, twardą bożą służbę

I zgodziłem się tu mieć - niepłakaną trumnę.

Kto drugi tak bez świata oklasków się zgodzi

Iść... taką obojętność, jak ja, mieć dla świata?

Być sternikiem duchami napełnionĂŠj łodzi,

I tak cicho odlecieć, jak duch, gdy odlata?

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,

Co mi żywemu na nic... tylko czoło zdobi;

Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,

Aż was, zjadacze chleba - w aniołów przerobi.


Bardzo ważnymi w moim życiu są postacie z Powiesci Kamińskiego "Kamienie na szaniec" chodzi mi o Alka, Rudego i Zoskę. Zapamiętałem ten wiersz gdyz był recytowany w ostatnich chwilach na tym świecie Rudego, do konca zycia zapamietam te scene jak i ten wiersz. bardzo go polubiłem. w zawiazaniu do bohaterów z kamieni pokazuje wszystkie wazne wartosci cechujace człowieka jego przyjazn oddanie sprawie , wiernośc ojczyźnie czyli to coi powinno cechować człowieka


27 lip 2008 14:55:23
Zobacz profil
Post 
Ptaszek idiota, głupszy niż się zdaje,
strojny barwną krajką, z głową jak makówka,
nieprzyjaciel kota, ojciec pięciu jajek,
z których każde jajko pełne jest półgłówka,
przyparty do drzewa pierzem rudosinem,
toczy głośne swary z innym znów kretynem,
po czym śpiewa, śpiewa
głupstwa nie do wiary!

NIE. To nie jest piosenka Niemena. To wiersz Jasnorzewskiej. Jeden z moich ulubionych. Uwielbiany za prostotę i przekazywaną tuż pod powierzchnią głębię przesłania. Za wyczucie językowe. Za niewydumane rymy. Za tempo, rytm i brak nadęcia.

Gdyby komuś nie odpowiadało, wystarczy Bursa, kilka wersów, doskonałych na cytaty - w kilku słowach przekazać taką ilość informacji: "Mam w dupie małe miasteczka!" (Nie wiem, czy wolno umieszczać brzydkie słowa, w razie czego proszę admina o pocięcie) ((Chociaż to nie moje tylko Bursy i w zasadzie nie takie brzydkie)) i mój wers ulubiony z wiersza własciwie nielubianego: "Nawet na rogu ulicy zainstalowano ślepca, żeby mnie specjalnie doprowadzał do szału". (Za "zainstalowano" i "specjalnie" - zwłaszcza w tym kontekście).

A jak wam się podoba dekadenckie wersy z Verlaine'a: "Jam Cesarstwo (i tu trzeba jak Olbrychski u Majewskiego - Cesarstwoooo...) u schyłku wielkiego konania, co patrząc jak idą barbarzyńce białe, układam akrostychy, wytworne, niedbałe, stylem złotym, gdzie niemoc złotych słońc się słania" ?

Mogłabym tak bez końca, nie wiem tylko, czy powinnam...

"Nie przeproszę. Nie przeproszę, zreszta nawet nie powinnam. Niech nie myśli ze honoru u mnie brak. A poza tym, przecież sama sobie winna, zaraz wytłumaczę, było tak: Ona pierwsza się czepiała, ta szantrapa, ta Walpurgia, ta grymała. To sodoma, to gomora! Do mnie z twarzą? Bezwstydnica, Wernyhora!..." I tak dalej. Autor cuda : Jurandot. To, zwłaszcza po usłyszeniu Hanki Bielickiej (bez jakiegoś idiotycznego chórku w tle, jak krąży w sieci) moim skromnym zdaniem nie wymaga żadnej argumentacji. Językowe cacko broni się samo.

A propos językowych cacek, czy ktoś jeszcze pamięta "Strasznych mieszczan" Tuwima? Aaargh, miałam kończyć...

Wszelkie cytaty są z pamięci więc z góry przepraszam za ewentualne potknięcia.

No dobra, jeszcze na koniec tylko... Tłumaczenie Brylla: "Jak dobrze jest znać pana Lear'a, co tyle nabazgrał bazgranin..." Za to, że to wspaniałe, cudowne, żywe wspomnienie z dzieciństwa:)

pozdr


28 lip 2008 21:32:43
Użytkownik

Dołączył(a): 03 sie 2008 18:24:32
Posty: 21
Post 
Ja tylko tak udaję,
Że się nocy nie boję,
Kiedy w moim pokoju
Przed czarnym oknem stoję.

Aby spojrzeć na niebo
Siłą przymuszam siebie
I widzę straszne obłoki
I straszne gwiazdy na niebie.

I drzewo takie czarne
Co rośnie niedaleko,
Gdy schowam się do łóżka
Zostaje pod powieką.

Przyciskam się do piersi Twojej
Gdzie serce śpiewa,
A w nim prawdziwe szemrzą
Spokojne noce i drzewa.

Jarosław Iwaszkiewicz
XXXVII


Czytając ten wiersz odnisłam wrażenie, że to słowa wyrwano z głębi mojej duszy. Nieraz, gdy miałam zły chumor wyskakiwały z mojej pamięci i cisły się na usta. Przypominają mi one troche żalenie się małego dziecka na nieznany, straszny świat który go otacza. Urzekło mnie także zakończenie. I choć Iwaszkiewicz był mężczyzna a ja jestem kobietą to ja równiez bez wahania się z nimi utożsamiam i często w myślach je wypowiadam. A oto chyba chodzi w poezji. By nawet po 70ciu latach poruszała kolejne pokolenia czytelników.

_________________
A jednak śpiewać będę wam pochwałę życia...
L.S


06 sie 2008 23:02:51
Zobacz profil YIM
Post 
Mam wiele ulubionych wierszy... Trudno mi wybrać... Ale ten podoba mi się najbardziej:

Wisława Szymborska
"Odkrycie"

Wierzę w wielkie odkrycie.
Wierzę w człowieka, który dokona odkrycia
Wierzę w przestrach człowieka, który dokona odkrycia.

Wierzę wbladość jego twarzy,
w mdłości, w zimny pot na wardze.

Wierzę w spalene notatek,
w spalenie ich na popiół,
w spalenie co do jednej.

Wierzę w rozsypanie liczb,
w rozsypanie ich bez żalu.

Wierzę w pośpiech człowieka,
w dokładność jego ruchów,
w nieprzymuszoną wolę.

Wierzę w utłuczenie tablic,
w wylanie płynów,
w zgaszenie promienia.

Twierdzę, że to się uda
i że nie będzie za późno,
i rzecz rozegra się w nieobecności świadków.

Nikt się nie dowie, jestem tego pewna,
ani żona, ani ściana,
nawet ptak, bo nuż wyśpiewa.

Wierzę w nieprzyłożoną rękę,
wierzę w złamaną karierę,
wierzę w zaprzepaszczoną pracę wielu lat.
Wierzę w sekret zabrany do grobu.

Szybują mi te słowa ponad regułami.
Nie szukają oparcia w jakichkolwiek przykąadach.
Moja wiara jest silna, ślepa i bez podstaw.

Dlaczego??? Ponieważ opowiada o nadzieii, a zarazem zagrożeniu, jakie towarzyszy wielkiemu odkryciu. Opowiada losy człowieka, który tego dokonał, który nie ogłosił tego swiatu, a swój sekret zabrał wraz sobą do grobu. Autorka wierzy, że udało mu sie to osiągnąć i w ten sposob zaprzepaścił on możliwość osiągniecia sławy i kariery. Jej wiara jest silna, ślepa i bezpodstaw...


09 sie 2008 12:42:46
Użytkownik

Dołączył(a): 12 sie 2008 3:44:43
Posty: 23
Lokalizacja: Chicago
Post 
Pozegnanie-Stare Dobre Malzenstwo

Może się spotkamy znów po kilku latach,
Może właśnie tutaj lub na końcu świata.
Będziesz wtedy inna, ja wciąż taki sam.
Może nam się uda zacząć jeszcze raz.
Dzisiaj muszę odejść. Już mnie nie zatrzymuj.
Przez te wszystkie lata nic się nie zmieniło.
Rozstawiłaś straże wokół moich snów.
Daj mi wreszcie spokój, dosyć mam już słów.

Wrócę tu na pewno, gdy nadejdzie pora.
Zapamiętaj tylko, co mówiłem wczoraj.
Zapamiętaj tylko, że się nie zmieniłem,
Myślę, co myślałem, wierzę, w co wierzyłem.
Wrócę gdy zrozumiesz, już po kilku latach,
Może właśnie tutaj będzie koniec świata.
Będziesz wtedy inna, ja wciąż taki sam.
Może nam się uda zacząć jeszcze raz.

Ten wiersz zawsze będzie mi przypominał moją utraconą miłość-mężczyznę, którypostanowił zamieszkać w innym kraju. Może się spotkamy znów po kilku latach...
Edit by Rudi: Ostrzeżenie za brak uzasadnienia.


Ostatnio edytowano 18 sie 2008 2:20:40 przez paulina, łącznie edytowano 1 raz



12 sie 2008 5:52:09
Zobacz profil
Post 
Wisława Szymborska 'Kot w pustym mieszkaniu'

Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.

I żadnych skoków pisków na początek.


Zacznę może od tego, że trudno było ale się udało ;) Wybrałam ten wiersz z uwagi na oryginalne przedstawienie śmierci człowieka z perspektywy jego bliskich (w tym wypadku kota). Ten 'koci punkt widzenia' pokazuje jak wyglądają próby pogodzenia się ze śmiercią bliskich i jaką drogą się do niego dochodzi.


13 sie 2008 21:20:10
Użytkownik

Dołączył(a): 13 sie 2008 1:26:42
Posty: 26
Post Dezyderata
Nie potrafie tego potraktować jako prozy, dla mnie jest to wiersz. Mam więc nadzieję, że dodanie tego w tym wątku nie wzbudzi to niczyjego sprzeciwu.
Co mnie w tym urzeka? Przede wszystkim spokój bijący z tego mądrego tekstu. Spokój i uniwersalność tych słów mimo długiego okresu jaki minął od czasu jego napisania. Czasami to czytam (a raczej przytaczam z pamięci) i zawsze te słowa są w stanie mnie uspokoić i napełnić swego rodzaju mądroscią życiową.


Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj, jaki pokój może być w ciszy.

Tak dalece, jak to jest możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.

Prawdę swą głoś spokojnie i jasno.

Słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, bo oni też mają swoją opowieść.

Jeżeli porównujesz się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

Ciesz się zarówno swoimi osiągnięciami jak i planami.

Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek byłaby skromna, jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losów.

Zachowaj ostrożność w swoich przedsięwzięciach, świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty - wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.

Przyjmij pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości.

Rozwijaj siłę ducha, aby w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie.

Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni, wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy jest to dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien.

Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o jego istnieniu, czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twoje pragnienia: w zgiełku ulicznym, w zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą.

Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwichrzonymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwym.

_________________
Pozdrawiam


14 sie 2008 23:54:27
Zobacz profil
Post 
Ulubiony wiersz.. Jest ich wiele, nie mam tego jednego, szczególnego. Zależy od chwili, stanu ducha i umysłu. Teraz wybiorę chyba "Dziwny sen" Adama Asnyka, jednego z najbardziej cenionych przeze mnie poetów. Dlaczego właśnie ten? Mówi o miłości, jej sile, potężnej niczym żywioł, o miłości, dla której bez żalu można poświęcić wszystko.

Dziwny sen miałem z wieczora,

Trwał jakby przez wieczność całą -

Tyś była falą jeziora,

Ja byłem nadbrzeżną skałą.



Nie żałowałem tej zmiany,

Żem skałą, a nie człowiekiem;

Marzyłem, żem jest kochany...

A wiek przemijał za wiekiem -



Nie żałowałem, że głuchy

Głaz nic powiedzieć nie może...

Mówiły ze sobą duchy,

Jam niebo widział w jeziorze.



Tyś zawsze padała drżąca

Na moje piersi z granitu,

Złączona wśród lat tysiąca

Węzłami wspólnego bytu.



Kruszyłaś kamienne łono,

A jam się cieszył z zniszczenia,

Bo przeczuwałem spełnioną

Dolę zimnego kamienia.



Wiedziałem, że gdy do końca

Zamiary przywiedziesz zdradne -

Żegnając gwiazdy i słońca,

W objęcia twoje upadnę.


15 sie 2008 21:10:36
Post 
Pawlikowska-Jasnorzewska Maria

Bajka o miłości

Byliście może kiedy w Ogrodzie Miłości,
co otwarty jest zimą i latem?
Są tam klomby i palmy cudownej piękności -
ubodzy zaglądają przez kratę.

Kwiaty rosną w nim prędzej i kwitną wspanialej,
- bzy bez wiatru kołyszą się blade -
białe posągi jęczą w głębi mrocznych alej,
kwiat tytoniu śpiewa serenadę.

Nad bramą napis:
"Wchodźcie, serca wasze wnoście,
kochajcie się miłością wolną,
lecz pamiętajcie o tym,
że z tym samym gościom
po raz drugi wejść tu nie wolno.

Każda para ma prawo pozostać dzień cały,
zapóźnionych strażnik wygna i wykrzyczy,
kwiaty prosimy zrywać,
by piękniej wzrastały,
psy należy prowadzić na smyczy."

Księżniczka Gołąbella
Z księciem Fujarysem
weszll w bramę owego ogrodu.
Ona rzekła:
"Zemdleję. Siądźmy pod tym cisem...
- Serce taje mi jak porcja lodów...

Widzę wszystko inaczej. Putrójnie. Od środka -
Nie wiedziałam, że masz rysy tak piękne.
Ach, czuję, że się staję niewymownie słodka...
Słabnę dziwnie, zinam się, mięknę..."

"A ja znów ? rzekł Fujarys ? czuję się ze spiżu.
Mam bicepsy jak głowy baranie,
Krew moją wzburzył zapach narcyzów w pobliżu...
Zaduszę cię w uścisku..." ?
"0 panie..."

l pięknieli, i rośli, patrząc w siebie z podziwem,
sycząc w tyyglu milosnej alchemii ?
aż noc spadła ?
i kwiaty szare, bure i siwe
jęły drzemac w srebrzystej anemii...

Strażnik dzwonił.
Więc wyszli, ramionami objęci.
strażnikowi coś dali na piwo ?
i szli drogą ku miastu,
uroczyści i święci,
wiódł w ciemności szczęśliwy szczęśliwą.

"Czy ci pióra beretu tak ciążą na karku?
Czemu milczysz? Czy kochasz? Nie kłamiesz?
Mów jeszcze o miłości,
jak poprzednio w tym parku...
No, weźże mnie mocniej pod ramię!

Gdzie oczy twoje groźne jak huragan złoty?
Czemu wygląd masz godzien litości?"
-"Dajże mi święty spokój!
Myślę o przyszłości.
Czas już wziąć się do jakiej roboty.

Ty byś chciała żyć tylko różami i miodem! ?
Ja, choć książę, biorę życie realniej.
Pomyśl, zamiast oglądać się za tym ogrodem,
Jak sobie urządzimy jadalnię."

Księżyc z mgły wyrąbuje domy, baszty, mury
i dywany przewieszone przez ganki,
- "CO się stało ze światem?
jakiż obcy, ponury -
Gdzie są oczy, moje oczy kochanki?"

"Cóż robić! Mur jest murem, a trawa jest trawą -
Żyć wśród bajki -
ach, któż by nie wolał!
Lecz życie, moje dziecko, nie jest żądną zabawą.
Masz! i ząb mnie w dodatku rozbolał!"

Drogą przejeżdża rycerz w spuszczonej przyłbicy;
rumak broczy w księżycowej światłości.
Księżniczka drży -
podbiega rzutem błyskawicy:
"Bierz mnie panie! i jedźmy do Ogrodu Miłości!"



Ma w sobie magię . Niektórzy mają swego książkowego Kopciuszka i jego księcia, królewne Śnieżkę, Izolde i Tristiana , a ja mam Gołębelle i Fujarysa ;] .


21 sie 2008 10:13:44
Użytkownik

Dołączył(a): 19 sie 2008 0:07:35
Posty: 20
Post 
Mój ulubiony wiersz? Chyba Przesłanie Pana Cogito

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych

strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku

a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów

Bądź wierny Idź

Wiersz kojarzy mi się z moją wspaniałą polonistką, która zaszczepiła we mnie miłość do literatury. Moje zaangażowanie zostało wynagrodzone tomikiem Pana Cogito, a wiersz ten został moim ulubionym.


22 sie 2008 0:04:48
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron